ARTYKUŁY I REFERATY
z zakresu kształcenia słuchu
Flora Szczepanowska, Słuch absolutny
czy relatywny, Muzyka w Szkole 1929 nr 5
Flora Szczepanowska, Znaczenie nauki
solfeżu, jej cel i główne zasady, wytyczne, Muzyka w Szkole 1929 nr 10, 11 (cz. I,
II)
Ewelina Wdziękońska, Rodzaje
ćwiczeń solfeżowych w podręczniku Czytanie nut głosem, ich znaczenie i
sposoby realizacji
Maria Wacholc, Kilka uwag o czytaniu nut
głosem w szkole muzycznej II stopnia
-
Maria Wacholc, Kształcenie słuchu harmonicznego w szkole muzycznej I stopnia według
autorskiego programu nauczania
|
"Muzyka w Szkole" 1929 nr 5, s. 80-81.
Flora Szczepanowska, prof. Konserwatorium w Poznaniu
Słuch absolutny czy słuch
relatywny?1
Zdaje mi się, że cała dyskusja i polemika, która wynikła u
nas na tle możności lub niemożności wyrobienia słuchu absolutnego - polega poprostu
na nieporozumieniu co do słów i definicji a nie istotnej sprzeczności poglądów.
Definicja prof. Kazury brzmi:
"Obdarzona słuchem absolutnym jednostka z łatwością
zaśpiewa zasłyszane dźwięki i potrafi je nazwać, czyli określić ich wzajemny do
siebie stosunek. Ktoś posiadający słuch względny, jakkolwiek zabrane dźwięki
powtórzy głosem, to jednak nie potrafi ich dokładnie określić" (patrz: S.
Kazuro: "Drogi rozwoju słuchu muzycznego"). Otóż, mojem zdaniem, w tej
nieścisłej definicji leży źródło nieporozumień. Człowiek bowiem ze słuchem
absolutnym, nazwie z łatwością, bez wahania i nieomylnie usłyszane dźwięki, ale
uczyni to zupełnie niezależnie od ich wzajemnego stosunku, jedynie tylko na podstawie
specyficznej pamięci ilości drgań na sekundę, które warunkuje wysokość tonu.
Człowiek z wyrobionym słuchem relatywnym (czyli względnym)
może nie umieć natychmiast nazwać usłyszanych dźwięków, ale z całą,
dokładnością określi ich wzajemny do siebie stosunek. I tak, człowiek o słuchu
absolutnym, usłyszawszy np. tony d, h, powie: To było d i
h. Jednak wrażenie seksty
wcale nie potrzebuje dla niego zaistnieć, o ile nie wezwie na pomoc muzycznego poczucia
relatywnego, lub czysto intelektualnego obrachowania interwalu. Człowiek o słuchu
relatywnym, usłyszawszy te sanie tony d, h, powie: to była seksta wielka. O ile pamięta
jakiś ton orjentacyjny, np. C lub a, to błyskawicznie porówna z nim w myśli usłyszane
tony, i znów na podstawie stosunku tonów, uzupełni określenie i powie: to była seksta
wielka d-h. Na pozór ta druga odpowiedź również sprawi wrażenie słuchu absolutnego,
a jednak wewnętrzny przebieg czynności słyszenia był w obu wypadkach zasadniczo
odmienny.
Nie zewnętrzny wynik ale ten właśnie wewnętrzny przebieg
czynności słyszenia definitywnie przesądza przynależność do typu absolutnego lub
relatywnego słuchu. Wyrobienie słuchu relatywnego polega na wyrobieniu techniki
myślenia muzycznego do tego stopnia, żeby te szeregi wnioskowań i skojarzeń,
któremi się słuch posługuje przy ocenie wrażeń muzycznych, stały się
błyskawicznie szybkie i podświadome.
Przez specjalnie zwróconą w tym kierunku uwagę i ćwiczenie
można wyrobić pamięć jednego lub kilku dźwięków sposobem absolutnym. Pamięć ta
jest oparta bądź to na barwie danego instrumentu, bądź na umiejscowieniu wrażeń
mięśniowych w strunach głosowych. Pamięć taka nie działa jednak niezawodnie i
zwykle, z chwilą ustania intensywnych ćwiczeń, chwieje się i słabnie. Ale nawet
wyrobienia absolutnej pamięci siedmiu dźwięków gamy c-dur w obrębie skali głosowej
nie można nazwać słuchem absolutnym, gdyż orjentacja w całej reszcie dźwięków
będzie się musiała odbywać sposobem relatywnym. Inna rzecz, że orjentacja
przybliżona co do wysokości dźwięków jest rzeczą pożyteczną. Dlatego też jestem
za tem, by wszystkie ćwiczenia śpiewać w tej wysokości tonów, w jakiej są, napisane.
Osiągnie się przez to uboczny, ale korzystny wynik.
Czy jednak wysokość środowiska muzycznego przesunie się w
myśli muzyka o pół tonu lub nawet cały ton w górę lub w dół, to jest rzecz
podrzędnej wagi, byleby stosunki między elementami tego środowiska były odczuwane
z bezwzględną, ścisłością.
Przejrzałam dokładnie całą metodykę prof. Kazury, i - za
wyjątkiem może tylko początkowego opracowywania osobnego poszczególnych dźwięków
gamy c-dur - nie znalazłam żadnych ćwiczeń specjalnych na wyrobienie właściwego
słuchu absolutnego. Wszystko tam jest oparte na słuchu relatywnym, wszystko zmierza do
wyrobienia i wysubtelnienia słuchu relatywnego.
Tak wyrobiony słuch relatywny może mieć wszelkie pozory
słuchu absolutnego, ale słuchem absolutnym nie jest. Do wyrobienia takiego, pozornie
absolutnego słuchu dążymy wszyscy,
każdy swojemi drogami.
FORTEPIAN CZY
KAMERTON?
Co do kwestji, czy przy nauce solfeżu używać tylko wyłącznie kamertonu czy i
fortepianu, mój pogląd jest następujący: Fortepian, jako instrument o gotowych
tonach nadaje się niesłychanie do popierania lenistwa myślowego i bierności
uczniów. Nic prostszego, jak ulec pokusie wyręczenia się fortepianem w odszukaniu tonu.
Dlatego też uczniowie absolutnie powinni posiadać kamerton i posługiwać się nim
wyłącznie przy pracy nad wyrobieniem słuchu, przy wyszukiwaniu samodzielnem tonów.
Jednak nauczycielowi, wykształconemu fachowo i świadomemu celu, fortepian może oddać,
znakomite usługi i dać sposobność do wielu ćwiczeń, których za pomocą
kamertonu przeprowadzićby niebył w stanie. Myślę zwłaszcza o ćwiczeniach z zakresu
dyktatu muzycznego i o ćwiczeniach harmonicznych.
Oczywiście, nie śmie fortepian być nigdy używany do
wyręczania uczniów, do poddawania im tonów które powinni samodzielnie wyszukiwać. Ale
czy ton orjentacyjny, Do lub La, podany kamertonem, czy na fortepianie, to nie gra żadnej
roli. Ponadto uważam, że ćwiczenia słuchowe powinny być prowadzone na podkładzie jak
najbardziej różnolitym, że należy używać, obok głosu ludzkiego, także i fortepianu
i skrzypiec i wszelakich instrumentów jakie będziemy mieli sposobność uzyskać, w jak
najróżniejszych kombinacjach.
Rozpoznawanie słuchowe trzeba uniezależnić od barwy
wyłącznie wokalnej, gdyż terenem naszej orjentacji muzycznej powinna być muzyka
nietylko wokalna ale i instrumentalna.
1 W artykułach Flory Szczepanowskiej została zachowana
oryginalna pisownia. |
"Muzyka
w Szkole" 1929 nr 10 (cz. I); 1929 nr 11 (cz. II - );
Flora Szczepanowska
Znaczenie
nauki solfeżu, jej cel i główne zasady, wytyczne1
Źródłem bardzo wielu ciężkich błędów, popełnianych u nas zarówno przy układaniu
programów nauki w szkole muzycznej lub ogólnokształcącej, jak i w nauczaniu solfeżu -
jest poprostu to, że mało kto zdaje sobie sprawę, co właściwie pod tem pojęciem
trzeba rozumieć.
I nic dziwnego. Treść pojęcia solfeżu uległa bowiem w
nowszych czasach zasadniczej przemianie, zarówno co do celu, do jakiego ta nauka powinna
doprowadzić, jak co do środków i metod, jakiemi powinna się posługiwać.
Nazwa "solfeż" sama przez się nie oddaje zupełnie
obecnej istotnej treści i wymaga wielu objaśnień i określeń bliższych. Niemieckie
"Gehörbildung" już dużo lepiej wyraża, o co chodzi. U nas, najbardziej
dotychczas rozpowszechnionem ujęciem jest następujące:
Solfeż, to ćwiczenia techniczno-głosowe i nauka czytania nut
głosem. Cel jego, to płynne czytanie nut głosem i przygotowanie uczniów do nauki
śpiewu chóralnego.
A zatem: solfeż jest to przedmiot nauki elementarny, służący
celom technicznym, może być "odrobiony" na początku nauki; potem już sobie
nim nie trzeba głowy zaprzątać, i można zająć się nauką "muzyki".
Uczyć go jest łatwo: trochę ćwiczeń oddechowych, trochę
fonetycznych, śpiewanie "wprawek" na trafianie nut wedle jakiegoś zbiorku
ćwiczeń, w końcu, znowu wedle jakiegoś zbiorku, pięknie wykonana piosenka. To
wystarczy najzupełniej.
Jeżeli jeszcze do programu dołączyć gimnastykę rytmiczną
Dalcroze'a (ten rodzaj tańca, jaki teraz modny, taki efektowny, a przecież go także
byle zgrabnie tańcząca panienka może uczyć), to mamy "nowożytną", zgodną
z "duchem czasu" naukę w szkole muzycznej. (Oczywiście, nie mówię tu
o kilku poważnych środowiskach muzycznych).
Oto jest pogląd typowy, bynajmniej
nie tylko pogląd laików i dyletantów, ale pogląd przeważający nawet w sferach,
zajmujących się muzyką, nawet u wielu kierowników szkół muzycznych i w licznych
kołach "nauczycieli solfeżu", nie mówiąc już nawet o uczniach.
Uwydatnia się on nawet w "urzędowej" klasyfikacji muzycznych przedmiotów
nauczania, gdzie solfeż jest zaliczony do kategorii niższej, a nauczyciel solfeżu ma prawie tę samą
ilość godzin obowiązujących, co nauczyciel elementarnego fortepianu.
Tylko stosunkowo nieliczne u nas grono ludzi,
fachowców-specjalistów, którzy czy to z potrzeby, czy z własnego zainteresowania
zajęli się bliżej tą dziedziną - zdaje sobie sprawę, że to, co obecnie w Europie
objęte jest mianem: "Solfege, solfeggio, Gehörbildung", obejmuje bez
porównania szerszy zakres. Że "solfeż" sięga dużo bardziej w głąb i
dużo bardziej wzwyż, że jest integralną częścią składową całokształtu
nauki muzyki na każdym jej stopniu, że jest niejako jej laboratorjum doświadczalnem - i
że tylko tak ujęty może dać naprawdę istotną, naprawdę trwałą, naprawdę
muzyczną korzyść.
Ale nawet tak szeroko ujęty solfeż nie jest jeden. Jego
cel i zakres musi i powinien być inny dla szkoły muzycznej, inny dla szkół
powszechnych, inny dla seminarjów nauczycielskich, inny dla szkół średnich - tak jak
różnolitym jest cel, zakres i materiał uczniowski w danych szkołach. - Inaczej musi
się prowadzić naukę, jeżeli chodzi o korzyść samych uczniów, a inaczej, jeżeli ma
się przygotować przyszłych nauczycieli solfeżu. Nawet doskonały absolwent klasy
solfeżu może zupełnie źle uczyć tegoż solfeżu.
To wszystko, co powyżej powiedziałam, zdaje się być bardzo
oczywiste i samo przez się zrozumiałe. Jednak, chcąc przebudowywać od podstaw
wychowanie muzyczne u nas, musimy sobie te rzeczy jasno uprzytomnić i wyciągnąć z
nich konsekwencje.
A przedewszystkiem musimy jasno i ściśle zdefiniować cel
nauki solfeżu w szkole muzycznej. Musimy uzgodnić nasze poglądy na ten cel i
wyciągnąć z tego logiczne konsekwencje przy przeprowadzeniu wytycznej konstrukcji
metodycznej.
Cel może być rozmaicie "zabarwiony", zależnie od
przewagi jednych lub drugich czynników składowych. Wybalansowanie wagi
składowych czynników, które zgodzimy się włączyć do solfeżu, jest kwestią
zasadniczą. Musimy również uwzględnić pewne kardynalne zasady psychologiczne i
pedagogiczne, będące wyrazem najnowszych wyników nauki w tych dziedzinach. Dopiero
uzyskawszy taki sprawdzian, możemy przystąpić do badania celowości różnych
metod i ich szczegółów, i do budowania całokształtu.
W ten sposób jedynie będziemy mogli usunąć mnóstwo
nieporozumień metodycznych między solfeżystami, przy pomocy takiego sprawdzianu
przyjmować lub odrzucać, w porozumieniu, poszczególne zasady metodyczne, zależnie od
ich ustosunkowania do wagi przyjętych czynników.
Bez tego sprawdzianu będą tylko luźne, najrozbieżniejsze
wnioski, sprzeczne, bez żadnych widoków i możliwości porozumienia i znów
każdy zostanie sam, ze swoją koncepcją indywidualną, by się nadal "smażyć we
własnym sosie", odrzucając i potępiając wszystko, co nie jest jego
metodą.
Nawiązując do referatu dra Ludkiewicza, chcę w moim
dzisiejszym szkicu dać próbę takiego przeprowadzenia kwestji ułożenia metody
solfeżu. Chcę poddać pod dyskusję taki sprawdzian i główne zasady wytyczne. Nie
stawiam ich jako nienaruszalnego "tabu", jako jedynie możliwe, ale daję
w nich wyraz mego najgłębszego przekonania. Mam do tego prawo na mocy kilkunastu lat
pracy w tej dziedzinie, i to nie tylko praktycznej, nauczycielskiej, ale i sumiennego
studjowania odnośnej literatury europejskiej i doświadczeń, które poczyniłam z
materiałem uczniowskim najróżnorodniejszym i w warunkach pracy rozmaitych. Nie uważam
i teraz moich poglądów za ostatecznie skrystalizowane, moich sposobów za
najlepsze. Nie mam ambicji bezwzględnej oryginalności pomysłów - chcę korzystać z
ogólnoludzkiego dorobku, biorąc stamtąd to, co dla mojego celu jest
najpożyteczniejsze.
Cel
nauczania solfeżu w szkole muzycznej.
a) Pomoc i
współdziałanie w odszukaniu, stwierdzeniu, rozbudzeniu i rozwinięciu wrodzonych
zdolności muzycznych.
b) Współpraca w doprowadzeniu uczniów do zrozumienia i opanowania muzyki, jej
elementów składowych, jej praw, nietylko teoretycznie, ale w sposób żywy,
doświadczalny ("können", a nie tylko "wissen"),
c) Rozwinięcie zdolności myślenia muzycznego do stopnia najwyższej sprawności.
(Jak widzimy, cel solfeżu, jak dotąd, pokrywa się z ogólnym celem wychowania
muzycznego, solfeż idzie ręka w rękę z innemi przedmiotami.)
Drogi do
tego celu prowadzące:
a) Słuchowe
uświadomienie zasadniczych, najbardziej kardynalnych praw rządzących muzyką, jej
przyrodzonych związków i wewnętrznej logiki - oraz środków wyrazu mowy muzycznej.
b) Uświadomienie i rozwinięcie poczucia harmonicznych związków.
c) Rozwinięcie poczucia rytmicznego i uporządkowanie wrażeń rytmicznych.
d) Ćwiczenia sprzyjające rozbudzeniu i rozwojowi wrodzonej twórczości muzycznej
(improwizacja rytmiczna i tonalna itd).
e) Rozwinięcie słuchu i orientacji muzycznej na tem podłożu do tego stopnia, by uczeń
swobodnie i świadomie umiał zaśpiewać to, co chce i zrozumieć i zapisać to, co
słyszy.
f) Doświadczalne, słuchowe opanowanie i przyswojenie całego materiału
teoretycznych studjów muzycznych (zasad muzyki, harmonji, kontrapunktu, analizy,
instrumentoznawstwa).
(Do całości pojęcia solfeżu włączam oczywiście dyktat
muzyczny we wszystkich jego postaciach, więc nie mówię o nim osobno.)
Zasady
wytyczne.
I.
Jedną z kardynalnych zasad pedagogicznych, przyjętych obecnie ogólnie w nauczaniu, jest
zasada całokształtu: wychodzenie od całości pojęcia i stopniowa analiza jego
elementów. "Wychowanie muzyczne ma prowadzić do muzyki. Aby dojść do tego celu,
musi też wyjść od muzyki, a nie od jej oddzielnych elementów. Z czysto
mechanicznego uszeregowania elementów muzyki nie wynika jeszcze wcale muzyka. Te elementy
muszą być połączone sensem specyficznie muzycznym. Inaczej zostaną tylko
martwym materiałem, w którym uczeń nie rozpozna żywego organizmu.2
A zatem: przyjąć jako materiał nauki żywą muzykę,
jej ruch jej "stawanie się" w czasie, badać wewnętrzną konieczność
jej kroków, wynikającą z "napięcia" i "wyładowania", z
niespokojnego dążenia i z zaspokojenia tego dążenia.
Istotną rzeczą jest nie sam ton oderwany, ale jego stosunek do
otoczenia, jego zmieniająca się rola, zależnie od zmiany środowiska. Np. oderwany ton
e, lub a nic nam nie mówi, interwal kwarty e - a również jeszcze nie jest niczemn
charakterystycznem. A jaki ten krok kwarty stanie się natychmiast wyrazisty, gdy ją
sobie pomyślimy, jako V-I w A-dur, jak się z gruntu zmieni, gdy mu nadamy znaczenie VII
- III w F-dur! Jak zupełnie inaczej nam zabrzmi (nawet na temperowanym instrumencie)
interwal g-e, a interwal g-fes, wypełniony akordem g, b, des, fes. Lub wyobraźmy
sobie jakąkolwiek modulację enharmoniczną.
Zachodzi tu natychmiastowe przetworzenie fenomenu
dźwiękowego na fenomen muzyczny.3
(Temperowane instrumenty nie rażą nas jedynie dzięki tej
właściwości "wewnętrznego ucha", tej jego zdolności do nastawiania się
zależnie od środowiska.)
(Dokończenie)
Słuch nasz nastawia się nietylko czysto fizykalnie, jakby mechanicznie, według wrażeń
z zewnątrz, ale także według obrazów już zlokalizowanych w centrach kory mózgowej,
według idei, która się zjawi, by nadać swój kształt wrażeniu - słowem, według
sensu muzycznego. "Słyszenie muzyczne", to fenomen bardzo skomplikowany
i nie da się wyjaśnić jako mechanizm funkcjonujący jedynie wedle stałych praw
czysto fizykalnych. Musimy przyjąć wzajemne przenikanie się funkcji organu słuchu i
naszego psychicznego życia muzycznego.
Zadaniem naszem jest więc wyrabiać nie ten "słuch
fizykalny", ale ten inteligentny "słuch muzykalny", który potrafi się
dostosowywać do myśli muzycznej, odpowiednio do jej treści i logiki nastawiać i
przestrajać - który potrafi zupełnie inaczej usłyszeć g-e niż g-fes (zagrane w
odpowiedniem zestawieniu) mimo, że objektywnie biorąc, te same klawisze wywołują tony
o tej samej ilości drgań.
(Analogiczne zjawisko widzimy w dziedzinie wrażeń wzrokowych:
kolor zmienia się zupełnie zależnie od otoczenia i zestawienia z innemi kolorami. Nawet
się mówi, że te same kolory "grają" inaczej w innem zestawieniu.)
Słuch absolutny wcale nie jest równoznaczny z tą inteligencją
muzyczną, o którą nam chodzi. Inteligencja muzyczna może funkcjonować z najwyższą
sprawnością także i przy słuchu relatywnym.4 O wyrobienie
słuchu relatywnego chodzi nam przedewszystkiem.
III.
Z nauki solfeżu mają czerpać
korzyść wszyscy uczniowie, a więc i śpiewacy i instrumentaliści różnych
typów. Nie należy wprowadzać więc zbyt obszernie ćwiczeń specjalnych, korzystnych
tylko dla jednej grupy, a będących stratą czasu dla innych (n. p. odrzucanie
ćwiczeń trochę niewygodnych z punktu widzenia czysto wokalnego, a zbytni nacisk na
ćwiczenia techniczno - głosowe, oddechowe, fonetyczne. Wielu uczniów nie śpiewa wcale
i nie będzie śpiewać nigdy, z powodów czysto organicznych, jak wady strun głosowych,
choroby gardła; dla tych wszystkich ćwiczenia te są stratą czasu. Powinny być raczej
dołączone do lekcji śpiewu chóralnego, gdyż bezpośrednim celem solfeżu, jak wynika
z powyżej sprecyzowanych zasad, nie jest tylko przygotowanie członków klasy chóralnej
i nie tylko o muzykę wokalną nam chodzi).
IV.
Nazwy nut przyjąć takie, które pozwolą na uwydatnienie w nauce solfeżu
konstrukcji obecnie przyjętego systemu muzycznego. A więc takie, w których da
się wyrazić chromatykę i enharmonję, które unaoczniają budowę charakterystycznych
różnych odmiennych trybów (major, minor, tonacje kościelne).
Jak dotychczas, próby połączenia tych wszystkich cech w jednej
nazwie, oparte są na niesłychanie trudnych, skomplikowanych systemach (n. p. Eitza
"Tonwortmethode"), oddalonych zupełnie
od przyjętych powszechnie w praktyce symbolów muzycznych. Inne systemy znów nie
spełniają również wszystkich powyżej wymienionych warunków (n. p. metoda .
"Tonika-Do", która nie nadaje się do chromatyki, ani minoru, ani tonacyj
kościelnych).
Proponuję więc, na mocy mego doświadczenia, używanie
równorzędne trzech kompleksów nazw, które nie są niczem nowem, a i tak bezwzględnie
muszą być w nauce muzyki opanowame, więc nie powodują nadliczbowej, dodatkowej pracy:
a) nazwy solmizacyjne jako nazwy tonów, nie stopni (ćwiczenia fonetyczne, biegłość,
śpiewność);
b) nazwy literowe c, d, e, itd. wraz z ich chromatyczną końcówką is i as (chromatyka,
diatonika);
c) cyfrowe oznaczenie funkcyj stopni
(uzmysłowienie wewnętrznej logiki tonalnej).
Te trzy systemy razem dadzą nam sposobność do
wszelakiego rodzaju ćwiczeń, uzupełniają wzajemnie doskonale swoje braki i
neutralizują wady - i prowadzą do wyrobienia całokształtu pojęcia o różnych
możliwych modyfikacjach dźwięków i ich stosunków.
(Szczegółowe uzasadnienie, rozbiór zarzutów i uwydatnienie
zalet przeprowadzam na innem miejscu, w szkicu metodycznym).
Nie twierdzę, żeby to był system nazw idealny, ale zważywszy
cele praktyki muzycznej i korzyści w porównaniu z nakładem pracy, wydaje mi się takie
rozwiązanie sprawy na razie najodpowiedniejsze.
Zasadnicza zmiana systemu symboliki muzycznej, wypracowanie
systemu, któryby uwzględnił wszystkie najnowsze postulaty logiki całokształtu systemu
tonalnego - jest sprawą ewolucji teorji muzyki - ale nie może być rozpoczynana od
dzieci. Póki się cała struktura nie zmieni, póki cała literatura i praktyka muzyczna
oparte są na obecnie przyjętych nazwach nut i pisowni muzycznej, póty system ten
obowiązuje w nauczaniu. Zresztą nazwy nut, to tylko narzędzie, a nie istota rzeczy.
V.
Również uważam za bardzo ważne zachowanie od początku zwykłej pisowni muzycznej.
Pamiętać trzeba bowiem, że u dzieci samo "rozumowanie" gra dużo mniejszą
rolę niż u dorosłych przy przyswajaniu, sobie nowych pojęć. Zato ogromną rolę gra
tu obycie się "wzrokowe" z przedmiotem w jego właściwej postaci, w której
integralnie zawarte są zasadnicze elementy składowe.
Badania najnowsze psychologji dziecka stwierdziły ogromną
zależność między "odpoznawaniem" (Wiedererkennen) przedmiotu, a t zw. "synkretycznem" ujęciem tego
przedmiotu jako integralnej części tła,5 jako "figury na
tle".
Zresztą i u dorosłych to samo zjawisko da się zauważyć, n.
p. znajoma osoba zostaje niepoznana, gdy jej nie umieścimy w znajomem, właściwem jej
środowisku ("na tle").
Zasadą powinno być zatem podawanie "obrazu na tle" w
jego właściwej postaci i używanie nazw, odpowiadających składnikom tego obrazu. A
więc:
Symbol graficzny dźwięku, to nuta w ramach pięciolinii,
uzmysławiająca swą wysokość położeniem na tejże pięciolinji, a swą wartość
odpowiednią modyfikacją kształtu - na tle tonacji poddanej przez znaki przykluczowe -
nuta określona wynikającą z tych wszystkich czynników nazwą i funkcją.
Tak samo słuchowe "odpoznawanie" dźwięków winno
się odbywać "na tle" tonacji, "odpoznawanie" tonacji "na
tle" innych tonacyj (gamy systemem Dalcroze'a).
VI.
Czas trwania pracy nad umuzykalnieniem nie może byt za krótki, jeżeli ta praca ma
wydać owoce. Jeżeli jest za krótki, to jest zarazem za długi w stosunku do
rezultatów, jest właściwie zmarnowaniem czasu. "Rien n'a qui assez n'a", jak
powiada Sancho Pancha. Inne są psychologiczne możliwości6 i
pojemność mózgowia dziecka 12-letniego, jak też i materjał pojęć muzycznych,
któremi operuje, a inne możliwości psychologiczne i muzyczne starszego ucznia.
To też nauka solfeżu musi być rozłożona na dwa etapy
zasadnicze: l. w szkole muzycznej niższej obejmie okres próbny, doświadczalny, okres
szukania, budzenia i uświadamiania instynktu muzycznego; 2. w szkole muz. średniej musi
nastąpić okres pracy wytężonej nad rozwojem stwierdzonej, istniejącej, godnej
zajęcia się nią muzykalności. W tym drugim okresie lekcje solfeżu powinny odgrywać
niejako rolę laboratorium doświadczalnego, w którem się praktycznie, słuchowo
wypróbuje wszystkie zdobycze teoretyczno-muzyczne.
VII.
Potrzeba jednak wprowadzić do średnich szkół muzycznych, przynajmniej państwowych,
większą selekcję, podwyższyć stopień wymaganych zdolności wrodzonych, właśnie z
punktu widzenia "ekonomji sił", ekonomji pracy i szacunku dla ludzkiego
wysiłku. Nauka muzyki w naszem teraźniejszem ujęciu to poważna praca. Poco marnować
taką moc pracy, wysiłków, czasu i myśli (już choćby nie mówiąc o materialnej
stronie) dla osiągnięcia nikłych rezultatów! Brzdąkające na fortepianie panienki z
korzyścią zastąpi gramofon i radio, a uwolnienie szkół muzycznych państwowych od
przytłaczającego balastu miernot, przyśpieszy niesłychanie tempo nauki naprawdę
uzdolnionych, hamowanych dotąd niezmiernie dokuczliwie (zwłaszcza w lekcjach zbiorowych)
przez stufuntowy ciężar niemogących nadążyć biedaków. Trzeba zdać sobie sprawę,
że dla wątpliwych, w najlepszym razie bardzo skromnych korzyści społecznych,
osiągniętych pełną poświęcenia się i samozaparcia pracą i nauczyciela i
niezdolnego ucznia - poświęca się niewątpliwe korzyści, któreby mogli
osięgnąć naprawdę uzdolnieni w dobranym zespole.
W zespole niedobranym, niedorównywującym im w tempie rozwoju,
nudzą się, odzwyczajają od wysiłku i nabierają zarozumiałości. A przecie szkoła
muz. państwowa powinna być ich szkołą, właśnie tych zdolnych i do nich się
stosować. Zdolni powinni otrzymać wszelkie ułatwienia formalne (bezpłatną naukę,
stypendja itp.). Oczywiście, wymagać się od nich musi wzamian najwyższego
wysiłku, na jaki się zdobyć potrafią.
Talent, a przynajmniej uzdolnienie i wola pracy, to
dwa nieodzowne warunki przyjęcia do szkoły muzycznej państwowej.
Bibliografia podmiotowa (dorobek publicystyczny
Flory Szczepanowskiej)
Szczepanowska Flora, Znaczenie nauki solfeżu i dyktatu muzycznego.
"Muzyka w Szkole" 1929, nr l.
Szczepanowska Flora, Słuch absolutny czy relatywny. "Muzyka w Szkole"1929, nr
5.
Szczepanowska Flora, Uwagi o rytmice (metoda
Jaques-Dalcroze'a. "Muzyka w
Szkole" 1929, nr 6.
Szczepanowska Flora, Znaczenie nauki solfeżu, jej
cel i główne zasady, wytyczne. "Muzyka w Szkole" cz. I 1929, nr 10; cz. II
1929, nr 11.
Szczepanowska Flora, Metoda Jaques-DaIcroze'a a
kształcenie słuchu. "Muzyka w Szkole" 1932, nr 7.
Bibliografia przedmiotowa (Publikacje o Florze
Szczepanowskiej)
Piotrowski Wacław, Ś. P. Flora Szczepanowska. "Muzyka w
Szkole" 1929 nr 12, s. 174 - 176.
Przychodzińska-Kaciczak Maria, Polskie koncepcje
powszechnego wychowania muzycznego.
Tradycje-współczesnosć. Warszawa 1979 WSiP, s. 66 - 68.
"Ruch Muzyczny" 1958, nr 8, s. 10.
1
Pracę powyższą wykonała przedwcześnie zmarła, znakomita przedstawicielka metody
Dalcroze'a dla Komisji Opinjodawczej. Ogłoszoną być ona miała pierwotnie w
"Muzyce", której redaktor użyczył łaskawie naszemu pismu pozwolenia na
wcześniejsze jej opublikowanie.
2 E.
Ferand-Freund: "Praktische Musiklehre". - Dr. phil. Fr. Reuter: "Das
musikalische Hören auf psychologischer Grundlage". - Paul Weiss: "Ueber
Tonalitätssinn und Gesangunterricht", ("Die Musik", August 1928). - E. et
R. Cremers: "L'enseignement musical selon la méthode Decroly", 1924.
3 Patrz:
Jules Combarieu: "La musique, ses lois, son évolution", 1924.
4 Fr. Reuter l. c.
5 Dr. St. Szuman: "Obserwacje dotyczące t. zw. synkretycznego
spostrzegania u dziecka", 1927. - Prof. Balej: "Das Szumannsche Phänomen"
("Zeitschrift für Psychologie", 1929). - Claparede: "Exemple de perception
syncrétique chez 1'enfant". - Decroly: "Contribution a la pédagogie de la
lecture". - Binet: "Perception d'enfant".
6 St Szuman: "Zwierzę, dziecko, człowiek", 1928. |
| Ewelina
Wdziękońska Rodzaje ćwiczeń
solfeżowych w podręczniku Czytanie nut głosem, ich znaczenie i sposoby
realizacji
Śpiew,
a raczej czytanie nut głosem, odgrywa niezwykle istotną rolę w kształceniu
muzyka-artysty. "Każdy, kto uczy się gry na instrumencie, powinien przedtem
śpiewać",1 twierdził Zoltán Kodály, słynny węgierski kompozytor,
pedagog i badacz folkloru. Co więcej, uważał on, że "nawet najbardziej
utalentowany artysta może nigdy nie odrobić strat poniesionych z powodu kształcenia
się bez śpiewu".
Na gruncie polskim na miejsce
czytania nut głosem w programie kształcenia słuchu zwróciła uwagę Maria Dziewulska.
W swej Metodyce kształcenia słuchu, pisze ona, iż "przy szerokim i
wszechstronnym rozbudowaniu kształcenia słuchu samo czytanie nut głosem, właściwy
solfeż, jest tylko jednym z elementów nauki, jednak niezmiernie ważnym."2
Ćwiczenia solfeżowe umożliwiają
realizację wielu zadań wyznaczonych przedmiotowi "kształcenie słuchu". Jednym z
nich jest opanowanie umiejętności śpiewania z nut a vista. Program nauczania dla
szkół muzycznych II stopnia3 wyszczególnia w tym zakresie następujące
umiejętności:
. czytanie a vista i z przygotowaniem jednogłosowych melodii tonalnych i prostych
atonalnych
. czytanie a vista i z przygotowaniem dwugłosowych ćwiczeń tonalnych i prostych
atonalnych, śpiewając dowolny głos z równoczesnym graniem drugiego głosu na
fortepianie lub stukaniem rytmu drugiego głosu
. czytanie melodii tonalnych z zastosowaniem transpozycji
. śpiewanie zespołowe wielogłosowych utworów muzycznych
. czytanie melodii z jednoczesnym graniem na fortepianie innych głosów struktury
wielogłosowej
. realizowanie melodii zapisanych w różnych kluczach
. realizowanie jedno- i dwugłosowych struktur rytmicznych4
Trzyczęściowy podręcznik Marii
Wacholc Czytanie nut głosem jako jedyny zawiera ćwiczenia umożliwiające
nabycie wszystkich wyżej wymienionych umiejętności. "Nigdzie, w żadnym z
dotychczasowych podręczników do czytania nut głosem, nie znajdziemy tylu rodzajów
ćwiczeń solfeżowych, nigdzie też problematyka ta nie została ukazana na tak
umiejętnie dobranych i wartościowych artystycznie przykładach (...)",5
zauważa w swojej recenzji Zofia Peret-Ziemlańska. Owe przykłady, a jest ich łącznie
blisko 900, to wyłącznie oryginalne utwory, bądź ich fragmenty, zaczerpnięte z
solowej, chóralnej, wokalnej i instrumentalnej literatury muzycznej różnych epok oraz z
muzyki ludowej. Uwzględnienie w podręczniku wyłącznie przykładów z literatury
muzycznej, przy odsunięciu na dalszy plan ćwiczeń pozbawionych artystycznego wyrazu,
wydaje się być odpowiedzią na apel Kodály'a: "Spróbujmy - tak wcześnie, jak tylko
można - nauczyć młodzież dobrej muzyki. Oprócz dobrych nauczycieli potrzebna jest do
tego również dobra literatura (...)".6 W innym miejscu ten wielki pedagog
pisze: "Dzieci trzeba zapoznawać wyłącznie z dziełami artystycznie wartościowymi.
Wszystko inne im szkodzi."7
Stosownie do wymagań stawianych
uczniom szkół muzycznych II stopnia w podręczniku Marii Wacholc zamieszczone zostały
różnorodne rodzaje ćwiczeń, których celem jest wszechstronny rozwój umiejętności
solfeżowych. Należą do nich: ćwiczenia jednogłosowe, ćwiczenia oparte na
pentatonice, skalach modalnych i na skali góralskiej, ćwiczenia do czytania nut na
liniach dodanych, ćwiczenia z akompaniamentem fortepianu, ćwiczenia do śpiewania z
graniem, ćwiczenia dwugłosowe, ćwiczenia trzygłosowe oraz ćwiczenia czterogłosowe.
Czemu służą te ćwiczenia? Jaką rolę odgrywają w kształceniu słuchu? W jaki
sposób należy je realizować? W poszukiwaniu odpowiedzi na te pytania, niezwykle pomocne
- oprócz analizy przykładów - będą wskazówki metodyczne zawarte we wstępach Od
autora do wszystkich trzech części Czytania nut głosem. Przyjrzyjmy się
zatem bliżej poszczególnym rodzajom ćwiczeń.
"Prawdziwą i wnikliwą szkołą
umiejętności muzycznych jest swobodny śpiew bez akompaniamentu.",8 pisał
Kodály. Największą grupę ćwiczeń (bo aż 465) stanowią zatem ćwiczenia
jednogłosowe. Są wśród nich przykłady w tonacjach majorowych i minorowych (w cz. I do
trzech, w cz. II i III do siedmiu znaków przykluczowych), ćwiczenia atonalne (łatwe w
części I, bardziej skomplikowane, zaczerpnięte głownie z twórczości dodekafonistów
wiedeńskich i polskich kompozytorów XX wieku w części III) oraz oparte na skalach poza
systemem dur-moll. Przed realizacją każdego ćwiczenia należałoby zwrócić uwagę na
jego właściwości tonalne, kształt linii melodycznej, charakterystyczne zwroty, trudne
skoki, problemy metrorytmiczne9 oraz wszelkie określenia dynamiczne,
agogiczne, artykulacyjne i wyrazowe. Poprzedzająca wykonanie przykładu analiza umożliwi
uczniom ogarnięcie całości oraz dostrzeżenie ewentualnych trudności, zwiększając
tym samym szansę na poprawne pod każdym względem wykonanie. W ćwiczeniach trudnych pod
względem intonacyjnym można najpierw opracować fragmenty "newralgiczne", a dopiero
potem przystąpić do wykonania całości w wolnym tempie, lecz z zachowaniem
podanego rytmu. Bardzo cennym, ale też trudnym i wymagającym od ucznia niezwykłej
koncentracji ćwiczeniem jest śpiewanie melodii z zastosowaniem transpozycji.10
Przyczynia się ono w dużej mierze do kształcenia wyobraźni muzycznej. Łatwe
ćwiczenia, szczególnie te z I części podręcznika, można śpiewać nazwami stopni
gamy, kształcąc tym samym funkcyjne słyszenie stopni gamy. Ćwiczenia jednogłosowe
mogą służyć dodatkowo jako materiał do zapamiętywania przez odczytanie nut bez
użycia głosu, następnie zaś odtwarzania danej melodii z pamięci nazwami literowymi.
To nad wyraz pożyteczne ćwiczenie przyczynia się do rozwoju słuchu wewnętrznego oraz
pamięci muzycznej. Minimum programowe kształcenia słuchu uwzględnia również czytanie
a vista w kluczach: wiolinowym, basowym, altowym oraz tenorowym. Podręcznik Marii Wacholc
zawiera wprawdzie przykłady zanotowane jedynie w kluczu wiolinowym i basowym, można
jednak polecić uczniom zapisanie wybranego ćwiczenia w kluczu altowym bądź tenorowym,
a następnie jego realizację (już w nowym kluczu).
Ćwiczenia oparte na pentatonice,
skalach modalnych i na skali góralskiej, zaczerpnięte z muzyki ludowej i artystycznej,
pojawiają się jedynie w I części Czytania nut głosem. Ułatwiają one
uczniom pełniejsze zrozumienie podłoża tonalnego muzyki średniowiecznej, renesansowej
i polskiej muzyki ludowej. Niezwykle ważny jest tu ostatni podrozdział: Po uprzednim
zapoznaniu się ze wszystkimi typami skal (podrozdziały 1-9), uczeń musi teraz
samodzielnie dokonać analizy przykładu i rozpoznać rodzaj wykorzystanej w nim
skali.
Kolejną grupę ćwiczeń,
niezwykle przydatnych w praktyce muzycznej, tworzą ćwiczenia do czytania nut na liniach
dodanych górnych i dolnych w kluczu wiolinowym i basowym (tylko w I i II części
podręcznika) Przeznaczone są one do mówienia nut w rytmie nazwami solmizacyjnymi lub
literowymi. Niektóre ćwiczenia (oznaczone gwiazdką) przy zastosowaniu odpowiedniej
transpozycji nadają się także do śpiewania.
Szczególnie lubiane wśród
uczniów są ćwiczenia do śpiewania z akompaniamentem fortepianu. Oprócz kształcenia
biegłości w czytaniu nut głosem, przygotowują one ucznia do zbiorowego muzykowania.
Akompaniament może być wykonywany przez nauczyciela lub odtwarzany z taśmy.
Zaawansowani pianiści mogą akompaniować sobie sami lub wyręczyć w tym nauczyciela.
Ćwiczenia te najlepiej spełniają swoje zadanie, gdy są śpiewane a vista. Trudniejsze
melodie można jednak najpierw opracować samodzielnie, a następnie powtórzyć je z
akompaniamentem fortepianu. Zależnie od możliwości grupy wzgl. ucznia pieśni z tekstem
polskim można wykonywać albo od razu ze słowami, bądź też po uprzednim
prześpiewaniu melodii nazwami solmizacyjnymi. Pieśni bez tekstu lub z tekstem
obcojęzycznym oraz utwory skrzypcowe należy śpiewać nazwami solmizacyjnymi lub na
jednej sylabie (np. la), czy samogłosce (np. o).
Ćwiczenia do śpiewania
wyznaczonej melodii z równoczesnym graniem na fortepianie akompaniamentu znajdziemy już
we wszystkich częściach Czytania nut głosem. Mają one za zadanie kształcenie
słuchu harmonicznego oraz umiejętności słyszenia wszystkich warstw dźwiękowych
występujących w danym utworze. Ich realizacja wymaga od ucznia koordynacji i
podzielności uwagi.
Ważną grupę ćwiczeń stanowią
ćwiczenia dwugłosowe, przeznaczone do wykonania zespołowego (przez dwóch uczniów lub
przez dwie grupy uczniów) oraz indywidualnego (śpiewanie dowolnego głosu z
równoczesnym graniem na fortepianie drugiego głosu, bądź tylko z wystukiwaniem jego
rytmu). Kodály wyraził przekonanie, że "czytanie jednogłosowe będzie o wiele
pewniejsze i płynniejsze, gdy ćwiczymy w dwóch głosach, co umacnia także rytm. Przy
początkowym nauczaniu śpiewu należałoby również wykorzystać śpiewanie
dwugłosowe".11 Kształci ono bowiem poczucie interwału, przygotowuje do
słyszenia harmonii oraz do realizacji struktur wielogłosowych. Już w I części
podręcznika autorka wprowadza dwugłosowe przykłady z muzyki współczesnej. Jak pisze
Maria Dziewulska, " ... trudności melodyki współczesnej leżą dziś często nie tyle
w jej własnym konturze, ile w stosunku melodii do równoległych do niej współbrzmień,
czy to w polifonii czy w ogólnym tle harmonicznym. Dlatego należy wprowadzić koniecznie
ćwiczenia, polegające na śpiewaniu i czytaniu a vista melodii z dyssonującą drugą
melodią, względnie z dyssonującym tłem harmonicznym".12 Wskazane, oraz
zgodne z koncepcją podręcznika, jest równoległe śpiewanie ćwiczeń różnego typu.
Ćwiczenia dwugłosowe mogą być zatem realizowane paralelnie do jedno-, trzy-, a nawet
czterogłosowych.
Również ćwiczenia trzygłosowe
przeznaczone są do wykonywania zespołowego (trzy głosy w obsadzie pojedynczej lub
grupowej) oraz indywidualnego, polegającego na śpiewaniu wybranego głosu z
równoczesnym graniem pozostałych głosów na fortepianie, bądź tylko z wystukiwaniem
oburącz rytmu tych głosów. Ich celem jest kształcenie umiejętności realizacji
jednego z głosów w fakturze wielogłosowej oraz zapoznanie uczniów z elementami
polifonii i homofonii. Utwory o fakturze akordowej można wykorzystywać dodatkowo do
czytania pionowego, polegającego na intonowaniu składników akordu od basu do sopranu
lub tzw. elipsą (jeden akord od dołu do góry, drugi odwrotnie itd.). Uczniowie czytają
zatem każde współbrzmienie w jego pionowym przekroju, śpiewając kolejno dźwięki,
które się na to współbrzmienie składają. Czytanie pionowe przyczynia się w dużej
mierze do kształcenia słuchu harmonicznego oraz lepszej percepcji akordów w przewrotach
i pozycjach. Realizację każdego zadania może poprzedzić jego analiza harmoniczna.
Ze względu na znaczny stopień
trudności, rozdział zawierający ćwiczenia czterogłosowe pojawia się dopiero w II
części Czytania nut głosem. Na przykładzie pieśni, chorałów, psalmów i
fug zapoznaje on ucznia z fakturą homofoniczną i polifoniczną. Ćwiczenia
czterogłosowe przeznaczone są do wykonania przez cztery głosy w obsadzie grupowej lub
pojedynczej. Przy braku odpowiednich głosów autorka podręcznika zaleca śpiewanie tylko
niektórych spośród nich, pozostałe zaś należy uzupełnić na fortepianie. Możliwe,
aczkolwiek niełatwe, jest wykonanie indywidualne, czyli śpiewanie jednego głosu z
równoczesnym graniem pozostałych na fortepianie. Celem tych ćwiczeń jest kształcenie
umiejętności słyszenia i wykonywania konstrukcji wielogłosowych, a zatem przygotowanie
min. do śpiewu chóralnego. Jak pisze Maria Dziewulska "śpiewanie utworów
wielogłosowych na większą skalę odbywa się w szkołach muzycznych na lekcjach chóru,
toteż w ramach kształcenia słuchu nie musi być wprowadzane w większym zakresie.
Jednak w pewnej mierze tu właśnie można i należy przygotować uczniów do śpiewu
chóralnego przez danie im zasadniczych podstaw technicznych. Jedną z takich podstaw jest
np. przyzwyczajenie do utrzymania się w drugim głosie nie przez nie-słuchanie
pierwszego, lecz przeciwnie, przez dostrajanie się do niego."13
Wszystkie ćwiczenia powinno się
śpiewać zarówno nazwami solmizacyjnymi (wygodniejszymi "wokalnie" i zapewniającymi
lepszą intonację), jak też literowymi (bardzo pożytecznymi w ćwiczeniach wykonywanych
z pamięci, pozwalającymi uniknąć niejednoznaczności w określaniu dźwięków oraz w
ćwiczeniach o rozszerzonej tonalności wzgl. atonalnych), bądź na dowolnej sylabie lub
samogłosce (zwłaszcza przy śpiewaniu ćwiczeń zawierających drobne wartości
rytmiczne oraz utrzymanych w szybkich tempach).
Uczniowie (oraz studenci) zupełnie
zapominają, że "odczytywanie ćwiczenia solfeżowego to również muzyka".14
Dlatego też nauczyciel powinien bezwzględnie zwrócić uwagę na zachowanie podanych
oznaczeń artykulacyjnych, dynamicznych i agogicznych. Realizacja ćwiczenia nabiera
wówczas cech artystycznych; dbałość zaś o prawidłowe odczytanie wszystkich
elementów zapisu muzycznego przyczyni się do rozwoju muzykalności ucznia, przyniesie -
obok korzyści dydaktycznych - wiele radości płynącej z bezpośredniego kontaktu ze
sztuką, a w przyszłości zaowocuje z pewnością we wszystkich przejawach jego
działalności muzycznej.
Rzetelna i systematyczna praca z
podręcznikiem Marii Wacholc stwarza, jak widać, nie tylko możliwość nabycia
umiejętności czytania nut głosem. Przy jego pomocy realizowane są również inne
zadania wyznaczone przedmiotowi "kształcenie słuchu", takie jak: kształcenie
słuchu wysokościowego i harmonicznego, kształcenie pamięci i wyobraźni muzycznej,
rozwijanie słuchu wewnętrznego, kształcenie poczucia rytmu, metrum, stałego tempa i
jego zmian. Uczniowie zdobywają umiejętność postrzegania w przykładach z literatury
muzycznej charakterystycznych cech melodyki, harmoniki i metrorytmiki, zapoznają się z
różnorodną formą utworów muzycznych, rodzajem stosowanej w nich techniki
kompozytorskiej i właściwościami stylistycznymi. Podręcznik Czytanie nut głosem
wprowadza też młodzież w świat muzyki współczesnej, przygotowując do jej percepcji,
wykonywania i tworzenia.
Wszystkie załączone w
podręczniku utwory mogą również służyć do wszelkiego rodzaju innych, a nie
wymienionych tu, ćwiczeń słuchowych związanych z analizą formy, kształceniem
pamięci muzycznej, dyktandem ustnym i pisemnym, nauką o stylach oraz bogactwem
problematyki szeroko rozumianych zasad muzyki. Twórczy, mądry i doświadczony nauczyciel
dostrzeże z pewnością ogrom możliwości kryjący się w podręczniku Marii Wacholc i
wypracuje własną, bazującą jednak na założeniach autorki, koncepcję pracy z nim.
Potencjał Czytania nut głosem wydaje się być bowiem nie do wyczerpania.
Ewelina Wdziękońska
1 Z. Kodály: Upowszechnienie muzyki
poważnej (1946), w: M. Jankowska, W. Jankowski (red.): Zoltán Kodály i jego
pedagogika muzyczna. WSiP, Warszawa 1990, s. 77.
2 M. Dziewulska: Metodyka kształcenia słuchu w szkołach muzycznych
niższych i średnich. PWM, Kraków 1948, s. 19.
3 Minimum programowe kształcenia słuchu - Szkoła muzyczna II stopnia
(1994) (Zarządzenie Nr 31 Ministra Kultury i Sztuki z dnia 30 sierpnia 1994 r.
w sprawie minimum programowego przedmiotów obowiązkowych w szkołach artystycznych.
Dziennik Urzędowy MKiS Nr 6/94, poz. 28, s. 7, 17-18.) oraz Podstawa programowa
kształcenia słuchu. II etap edukacyjny (szkoła muzyczna II stopnia) (2002) (Rozporządzenie Ministra Kultury z dnia 19 sierpnia
2002 r. w sprawie podstaw programowych kształcenia w zawodach szkolnictwa artystycznego.
"Dziennik Ustaw" Nr 138, s. 8831, s. 8833, 8854 - 8856.)
4 W Podstawie programowej . pojawia się nie do końca dla mnie
jasne sformułowanie: "umiejętność czytania realizacji melodycznej przebiegów
rytmicznych"
5 Z. Peret-Ziemlańska: Recenzja podręcznika' Czytanie nut głosem,
III', w: "Życie Muzyczne", R. XLVIII, 1995 nr 1-2, s.28-29.
6 Z. Kodály: tamże, s.76.
7 Z. Kodály: Chóry dziecięce (1929), w: M. Jankowska, W. Jankowski
(red.): Zoltán Kodály i jego pedagogika muzyczna. WSiP, Warszawa 1990, s. 64.
8 Z. Kodály: Upowszechnienie muzyki poważnej (1946), w: M. Jankowska,
W. Jankowski (red.): Zoltán Kodály i jego pedagogika muzyczna. WSiP, Warszawa
1990, s. 77.
9 Ćwiczenia trudne pod względem rytmicznym należy najpierw wystukać lub
wyklaskać lub mówić wartości rytmiczne na sylabie "ta" (tataizacja), albo też
mówiąc w rytmie nazwy solmizacyjne nut.
10 Okazuje się, że nawet studenci, mający za sobą lata kształcenia
muzycznego, często nie potrafią (a vista) przetransponować prostej melodii do innej
tonacji.
11 Z. Kodály: Węgierskie nauczanie instrumentalne, w: M. Jankowska, W.
Jankowski (red.): Zoltán Kodály i jego pedagogika muzyczna. WSiP, Warszawa 1990,
s. 83. Przekonanie to znalazło praktyczne zastosowanie w Solfeżu elementarnym
autorstwa M. Wacholc.
12 M. Dziewulska: tamże, s. 28.
13 M. Dziewulska: tamże, s. 18.
14 D.A. Wilczak: Kształcenie słuchu wokalistów: czy tylko czytanie nut
głosem?, w: Kształcenie słuchu wokalistów. Materiały z sesji naukowej.
Zeszyty Naukowe Akademii Muzycznej w Warszawie nr 45, Warszawa 1999, s. 36. |
| Maria Wacholc Kilka
uwag o czytaniu nut głosem w szkole muzycznej II stopnia
Rozwój nowych środków wyrazu, jaki
nastąpił w muzyce naszego stulecia, postawił nowe wymagania wobec twórców,
wykonawców i słuchaczy dzieł muzycznych, wywierając tym samym istotny wpływ na
ewolucję metod i treści kształcenia w zakresie wszystkich dyscyplin muzycznych.
W dziedzinie kształcenia słuchu wpływ ten zaowocował przede wszystkim ogromnym
wzbogaceniem treści dydaktycznych, a także dołączeniem do nauki czytania nut głosem -
będącej podstawą tradycyjnego solfeżu - najróżnorodniejszych ćwiczeń analitycznych
i percepcyjnych. Wymagała tego konieczność przygotowania uczniów i studentów do
wykonawstwa i percepcji muzyki atonalnej, muzyki opartej na materiale dźwiękowym
wykorzystującym wszystkie zakresy częstotliwości, muzyki wykorzystującej nowe zasady
konstruowania formy oraz harmonikę sonorystyczną, opartą na czysto brzmieniowych
właściwościach struktur wertykalnych.
Rozliczne cele i zadania kształcenia słuchu sprawiły, że jest
to dzisiaj przedmiot wielowątkowy, bardzo rozbudowany pod względem treści
dydaktycznych, wśród których coraz więcej miejsca zajmują różnorodne ćwiczenia
oparte na analizie słuchowej oraz dyktanda, zaś nauka czytania nut głosem ulega
ograniczeniu. Autor hasła Solfeż, solfeggio w najnowszym wydaniu Encyklopedii
muzyki jako jedną z cech charakteryzujących obecnie naukę solfeżu w Polsce
wymienia "przewagę zadań analityczno-percepcyjnych nad rozwijaniem umiejętności
praktycznych, zwłaszcza czytania nut głosem".1 Taki stan rzeczy potwierdzają obserwacje kandydatów do
Akademii Muzycznej im. F. Chopina na egzaminach wstępnych z kształcenia słuchu.
Wielu z nich ma podstawowe trudności z wykonaniem ćwiczeń solfeżowych z zakresu
szkoły średniej. Z własnych obserwacji wiem także, że są nauczyciele, którzy naukę
czytania nut głosem ograniczają do śpiewania napisanych na lekcji dyktand.
Sprawą wielkiej wagi jest zachowanie właściwych proporcji
pomiędzy poszczególnymi typami ćwiczeń stosowanych na lekcjach kształcenia słuchu:
analizą słuchową, dyktandami i tradycyjnym solfeżem. Marginalne traktowanie
problematyki solfeżowej prowadzi do niebezpiecznej jednostronności wykształcenia,
uniemożliwiając nie tylko osiągnięcie sprawności w czytaniu nut głosem, lecz także
rozwój wielu innych ważnych umiejętności słuchowych.
Na miejsce czytania nut głosem w programie kształcenia słuchu
zwróciła uwagę prof. Maria Dziewulska, która w swej Metodyce kształcenia słuchu
stwierdziła: "Przy szerokim i wszechstronnym rozbudowaniu kształcenia słuchu samo
czytanie nut głosem, właściwy solfeż, jest tylko jednym z elementów nauki,
jednak niezmiernie ważnym.2 (...) Sprawa prawidłowego śpiewania
i związane z nią niektóre zagadnienia techniki śpiewania zostały tu poruszone
z uwagi na to, że rozwinięcie prawidłowej wrażliwości na dźwięk nie może być
osiągnięte na żadnej drodze, o ile pominięty zostanie sposób najbardziej naturalny i
bezpośredni, jakim jest wydobycie dźwięku głosem, w śpiewie. Kontrola głosu
wydobytego z własnej krtani musi być równie czuła i doskonała jak rozróżniania
dźwięków słyszanych".3
Ważność tego zagadnienia wiąże się z bogactwem treści
dydaktycznych zawartych w ćwiczeniach solfeżowych, zwłaszcza gdy stanowią je
oryginalne utwory muzyczne (lub ich fragmenty) oraz melodie ludowe. Umożliwiają one
realizację wielu celów, jakie ma spełnić kształcenie słuchu. Jest oczywiste, że
celem podstawowym jest opanowanie umiejętności śpiewania z nut a vista bez pomocy
instrumentu. Według wytycznych programu nauczania dla szkół muzycznych II stopnia
umiejętność ta obejmuje:
- czytanie a vista melodii tonalnych i atonalnych,
- czytanie a vista konstrukcji harmonicznej lub utworu wielogłosowego,
śpiewając dowolny głos z równoczesnym graniem pozostałych głosów na fortepianie,
- pionowe czytanie partytury chóralnej,
- transponowanie melodii oraz łatwych dwu- i trzygłosowych konstrukcji
harmonicznych lub utworów,
- realizowanie jedno- i dwugłosowych struktur rytmicznych.
Rezultaty nauki czytania nut głosem nie ograniczają się jednak
do opanowania wymienionych umiejętności. Ćwiczenia solfeżowe spełniają bardzo
ważną rolę w rozwijaniu wrażliwości słuchowej na poszczególne cechy dźwięku i
elementy dzieła muzycznego, umożliwiając osiągnięcie następujących kompetencji
słuchowych:
l. Kompetencje odnoszące się do cech dźwięku - wysokości i czasu trwania oraz
elementów dzieła muzycznego - melodii, harmonii, tonalności, faktury i formy:
- poprawna intonacja,
- intonowanie (w ramach skali głosu) i rozpoznawanie dowolnych następstw
interwałowych,
- dokonywanie słuchowej analizy melodii (pod względem właściwości
stylistycznych i formalnych),
- słyszenie zależności funkcyjnych poszczególnych dźwięków melodii
w utworach durowych i molowych,
- słyszenie harmoniczne; dokonywanie słuchowej analizy zjawisk
harmonicznych,
- rozpoznawanie tonacji durowych i molowych oraz ich zmian rozpoznawanie
podłoża tonalnego w utworach opartych na skalach poza systemem dur-moll,
- słyszenie wszystkich linii melodycznych lub warstw dźwiękowych
w utworze,
- rozumienie formy utworu i jej elementów,
- dostrzeganie błędów intonacyjnych i rytmicznych.
2. Kompetencje słuchowe odnoszące się do cech dźwięku - głośności i barwy oraz
elementów dzieła muzycznego - metrum i agogiki, dynamiki, artykulacji i ekspresji:
- poczucie metrum,
- poczucie stałego tempa i jego zmian,
- realizowanie w śpiewie oznaczeń artykulacyjnych, dynamicznych, agogicznych i interpretacyjnych,
- umiejętność taktowania.
Śpiewanie ćwiczeń solfeżowych, zwłaszcza - powtórzę
jeszcze raz - oryginalnych utworów z literatury muzycznej i melodii ludowych:
- rozwija pamięć i wyobraźnię muzyczną oraz słuch wewnętrzny,
- rozwija muzykalność i wrażliwość na walory estetyczne utworu,
- umożliwia poznanie cech stylistycznych właściwych dla twórczości
poszczególnych kompozytorów, epok historycznych czy folkloru muzycznego,
- rozwija zamiłowanie do muzyki.
Ćwiczenia solfeżowe umożliwiają wreszcie utrwalenie
wiadomości z zasad muzyki, są podstawą korelacji kształcenia słuchu z innymi
praktycznymi i teoretycznymi przedmiotami nauczania w szkole muzycznej II stopnia.
Oryginalne utwory wykonywane zespołowo (utwory wielogłosowe
i z akompaniamentem) przygotowują uczniów do muzykowania zbiorowego. Warto
jeszcze podkreślić, że ćwiczenia solfeżowe stanowią wdzięczny materiał do pracy
domowej ucznia, która jest konieczna do osiągnięcia pożądanych rezultatów. U
większości uczniów postępy w nauce czytania nut głosem idą w parze z większą
sprawnością w pisaniu dyktand.
O stosowaniu
solmizacyjnych i literowych nazw nut
W
ciągu ostatnich lat obserwuje się w realizacji kształcenia słuchu w szkołach
muzycznych II stopnia, obok wspomnianej już tendencji do ograniczania nauki czytania nut
głosem, także eliminowanie solmizacji i zastępowanie jej - wszędzie i zawsze - nazwami
literowymi. Nazwy te, szczególnie wówczas, gdy odnoszą się do nut z pojedynczym lub
podwójnym znakiem chromatycznym, są trudne do wymówienia, co przekreśla możliwość
wykonania ćwiczenia precyzyjnie pod względem rytmicznym, z prawidłową artykulacją,
w odpowiednim tempie i muzykalnie. Przyczyn nie używania solmizacji należy
dopatrywać się m.in. w fakcie, że wielu
nauczycieli czytanie nut głosem ogranicza do śpiewania zapisanego na lekcji dyktanda.
Dyktanda, szczególnie oparte na chromatyce - rzecz jasna - lepiej śpiewać nazwami
literowymi, gdyż tylko te nazwy umożliwiają sprawdzenie poprawności zapisu dźwięków
alterowanych.
Brak umiejętności czytania nut nazwami solmizacyjnymi jest
coraz częściej obserwowany na egzaminach wstępnych, zarówno do średnich szkół
muzycznych, jak i do tutejszej akademii. W konsekwencji niezmiernie rzadko można tam
usłyszeć wykonanie ćwiczenia, które spełniałoby wymogi poprawności.
Krytyka wykonywania ćwiczeń solfeżowych wyłącznie za pomocą
nazw literowych znalazła już swoje odzwierciedlenie w publikacjach metodycznych. Zofia
Peret-Ziemlańska w Rozmowach o kształceniu słuchu (Warszawa 1992, AMFC)
słusznie zauważa: "Nie rozumiem dlaczego wielu nauczycieli pozwala czytać nuty
przy użyciu wyłącznie nazw literowych. Jest to przecież wyjątkowo niewygodny sposób
śpiewania, niwelujący już w zarodku wszelki emocjonalny wyraz śpiewu, będący raczej
skandowaniem niż śpiewaniem. Słuchając takiego sposobu śpiewania nut głosem zawsze
odnoszę wrażenie, że temu kto czyta nuty jest całkowicie obojętne, co w danej chwili
śpiewa. Poza tym śpiewanie nazwami literowymi zatrzymuje bieg melodii, bo jak tu
wymówić szybko "fisis" czy jeszcze gorzej "aisis"? Jest rzeczą
zdumiewającą, że w taki sposób "z czkawką" przyzwyczaja się śpiewać na
lekcjach solfeżu również uczniów śpiewu solowego!4
We własnej praktyce pedagogicznej
przyjęłam następujące zasady wyboru sposobu czytania nut:
1. Podstawowym sposobem jest śpiewanie nazwami solmizacyjnymi: DO, RE, MI, FA, SOL, LA,
SI. Sylaby te są łatwe do wypowiedzenia w każdym zestawieniu, umożliwiają
prawidłową realizację oznaczeń artykulacyjnych i - co bardzo ważne - muzykalne
wykonanie ćwiczenia. Przy śpiewie z nut nie istnieje potrzeba zaznaczania odrębnymi
nazwami dźwięków notowanych bez znaku chromatycznego, z pojedynczym bądź podwójnym
krzyżykiem lub bemolem. Każdy uczeń ma przed sobą tekst nutowy i wie czy "do" oznacza c,
cis, cisis czy ceses.
2. Śpiewanie nazwami literowymi jest przydatne wówczas, gdy istnieje potrzeba
uściślenia nazw dźwięków w celu sprawdzenia poprawności melodii zapisanej jako
dyktando, odtwarzanej z pamięci, transponowanej z pamięci lub w oparciu o
tekst nutowy.
3. Możliwe jest także śpiewanie ćwiczeń na dowolnej sylabie (np. "la") lub
samogłosce (np. "a") na wzór wokaliz. Sposób ten pozwala przede wszystkim
precyzyjnie zaśpiewać utwory w szybkim tempie.
4. Utwory wokalne z tekstem mogą być wykonywane solmizacją bądź z tekstem słownym. W
grupach zaawansowanych można podejmować próby śpiewania a vista z tekstem słownym,
zaś w grupach słabszych śpiewanie z tekstem poprzedzić wykonaniem nazwami
solmizacyjnymi.
1
Wojciech Jankowski: Solfeż, solfeggio. Hasło w Encyklopedii muzyki.
Warszawa 1995, Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 826.
2 Dziewulska,
M. (1948). Metodyka kształcenia słuchu w szkołach muzycznych niższych i średnich.
PWM, Kraków, s. 19.
3 Tamże, s.20.
4 J. Dzielska, Z. Peret-Ziemlańska (1992). Rozmowy o
kształceniu słuchu. Warszawa, s.55. |
| Maria Wacholc
Kształcenie słuchu harmonicznego w szkole muzycznej I stopnia według
autorskiego programu nauczania1
Słuch harmoniczny i jego właściwości Słuch harmoniczny, zwany także słuchem analitycznym, to jeden z elementów słuchu muzycznego, definiowany jako zdolność do wyróżniania poszczególnych składników współbrzmienia i postrzegania tonalnych funkcji akordów.2 Według Tiepłowa słuch harmoniczny funkcjonuje przy percepcji współbrzmień, a także wszelkiej muzyki wielogłosowej.3 Charakterystyczną właściwością naszego słuchu jest zjawisko tak zwanego zlewania się dźwięków. Dwa brzmiące równocześnie dźwięki nie tworzą dwóch odrębnych zjawisk słuchowych, lecz jedno nowe jakościowo wrażenie złożone. Słuch może wyróżnić składniki tego współbrzmienia. Stopień zlewania się dźwięków jest różny i zależy od stosunku częstotliwości drgań dźwięków składowych. Badania, które przeprowadzili Stumpf, Faist i Meissner dowiodły, że interwały konsonansowe zlewają się znacznie bardziej niż dysonanse. Im konsonans jest doskonalszy, tym zlewanie się dźwięków większe.4
Według Tiepłowa percepcja poszczególnych współbrzmień może być tembrowa lub harmoniczna. Percepcja tembrowa polega na rozpoznawaniu współbrzmienia wyłącznie na podstawie jego barwy. Rozróżnianie poszczególnych składników współbrzmienia jest cechą percepcji harmonicznej.5
Dzieci we wczesnym wieku szkolnym, odpowiadając na pytanie o liczbę słyszanych dźwięków, posługują się kryterium barwy, czyli percepcją tembrową. Nie potrafią jeszcze wyróżnić i rozpoznać poszczególnych wysokości, z których dane współbrzmienie się składa.6
Thackray badał u dzieci rozróżnianie pojedynczych dźwięków i akordów. Dzieci w wieku 6-7 lat rozwiązywały poprawnie 3,5 na 10 zadań, dzieci 7-8-letnie średnio 6,7 zadania, zaś dzieci 11-letnie rozwiązywały poprawnie wszystkie zadania.7
Panuje powszechne przekonanie, że słuch harmoniczny rozwija się u dzieci później niż poczucie rytmu czy słuch melodyczny.8 Pogląd ten z powodu małej liczby badań nie jest jednak dostatecznie opisany i uzasadniony. Za jego słusznością przemawiają wyniki uzyskane przez Zenatti, która badając percepcję polifoniczną u dzieci stwierdziła, że liczba poprawnych odpowiedzi rosła wraz z wiekiem. Dzieci w wieku 7-8 lat spostrzegły w słuchanej fudze niespełna połowę pojawień się tematu. Widoczny postęp w percepcji polifonicznej nastąpił w wieku 8-10 lat. Wyniki te są zbliżone do norm uzyskanych przez Gordona, który największy przyrost poprawnych odpowiedzi odnotował u dzieci 9-10-letnich i zaobserwował stałą poprawę aż do 17. roku życia.9
Percepcja utworu muzycznego ukierunkowana jest u dziecka na spostrzeganie melodii. Jest to zatem percepcja melodyczna.10 Element harmoniczny, np. akompaniament do piosenki, dzieci traktują jako tło barwowe. W pierwszych latach nauki w szkole dzieci z dobrym słuchem melodycznym, które z łatwością grają ze słuchu znane melodie, mogą dobierać do nich fałszywie brzmiące współbrzmienia.
Garber w artykule poświęconym kształceniu słuchu harmonicznego i tembrowego u dzieci zwrócił uwagę na fakt, że niedomagania w zakresie tego uzdolnienia zależą nie tylko od wieku, ale także od braku konkretnych doświadczeń muzycznych u dzieci.11
Należy zadać pytanie: czy w świetle dotychczasowych ustaleń psychologii zdolności muzycznych można uznać za celowe rozpoczynanie systematycznego kształcenia słuchu harmonicznego już u dzieci 6-7-letnich, czyli w klasie pierwszej? Przytoczę najważniejsze argumenty, które potwierdzają, że jest to nie tylko możliwe, ale i bardzo wskazane. Faza między 6 a 9 rokiem życia jest okresem szczególnej podatności dziecka na kształcenie muzyczne. W tym okresie dokonuje się istotny rozwój poczucia tonalnego, a także innych zdolności muzycznych. Z tego powodu wielu badaczy uważa ten okres za niezwykle ważny dla rozwoju muzycznego.
Jest oczywiste, że słuch harmoniczny u dzieci na etapie kształcenia początkowego nie jest jeszcze ukształtowany. Dzieci są jednak w stanie dokonywać rozróżnień określonych zjawisk harmonicznych.12 Badania wykazały, że 83
proc. dzieci 6-letnich potrafi rozpoznać, czy dwa zagrane akordy są takie same, czy różne.13 Dzieci rozpoczynające w 7. roku życia naukę w szkole muzycznej mają już rozwinięte poczucie tonalne, potrafią rozróżnić melodię zakończoną od nie zakończonej. Imberty stwierdził, że dzieci po ukończeniu 6 roku życia zaczynają wyczuwać funkcyjne zróżnicowanie stopni gamy, wyczuwają znaczenie toniki i dominanty.14 Jak podaje Michel, w wieku 7 lat zaczynają rozróżniać tonację majorową i minorową,15 natomiast według Thackraya około 8. roku życia zaczynają dostrzegać w melodii miejsce nagłej zmiany tonacji.16 Następujący w tym okresie dalszy rozwój poczucia tonalnego przyczynia się do wykształcenia poprawnej intonacji i poczucia interwałów, a także do rozumienia i improwizowania struktur o budowie okresu złożonego z poprzednika i następnika. Dzieci są w stanie rozróżnić pojedynczy dźwięk od interwału harmonicznego czy trójdźwięku, ale w ocenie liczby słyszanych dźwięków kierują się kryterium barwy, ponieważ jeszcze nie potrafią wyróżnić składowych dźwięków poszczególnych współbrzmień.17
Słuch harmoniczny, zdaniem Błagonadieżyny, jest zdolnością, która wyraźnie różni uczniów wysoce utalentowanych od mniej muzykalnych.18 Opinia ta jest zbieżna z poglądami Stumpfa i Revesza, którzy uważali, że wyniki testów opartych na analizie akordów, dostarczają cennych informacji do diagnozy talentu muzycznego.19
Kształcenie słuchu harmonicznego jest trudniejsze niż pozostałych elementów słuchu muzycznego. Słuch harmoniczny rozwija się bowiem powoli, wymaga wieloletnich ćwiczeń, prowadzonych systematycznie i z wielką cierpliwością.20 Konsekwentne kształcenie słuchu harmonicznego przez wszystkie lata nauki w szkole muzycznej I stopnia jest warunkiem dobrych wyników kształcenia w tym zakresie w szkolnictwie wyższych szczebli.
Informacje o programie
Kształcenie słuchu elementarne
We wrześniu 2006 roku w wydawnictwie muzycznym Triangiel ukazał się Program nauczania przedmiotu kształcenie słuchu w klasach I-VI szkół muzycznych I stopnia pt.
Kształcenie słuchu elementarne, którego jestem autorką.21 Program ten uzyskał pozytywną ocenę rzeczoznawców i został dopuszczony do użytku szkolnego oraz wpisany do wykazu prowadzonego przez Ministra Kultury.22
Program
Kształcenie słuchu elementarne respektuje zapisy Podstawy programowej, a równocześnie nie rezygnuje z wykorzystania najcenniejszych elementów wypracowanej w polskim szkolnictwie muzycznym koncepcji kształcenia słuchu, zbudowanej na dokonaniach wielu wybitnych pedagogów, zarówno polskich jak i obcych.
Wyznaczony w programie materiał nauczania otrzymał w poszczególnych klasach analogiczną strukturę, złożoną z kilkunastu działów, z których każdy służy realizacji określonego celu dydaktycznego. Kształcenie słuchu harmonicznego, o którym dzisiaj mówimy, jest treścią jednego z działów w materiale nauczania dla każdej klasy. We wszystkich sześciu klasach zawiera on opis ćwiczeń kształcących percepcję interwałów harmonicznych, percepcję współbrzmień akordowych oraz percepcję funkcji harmonicznych.
Percepcja interwałów harmonicznych w klasach I-VI
W klasie pierwszej program proponuje rozpoczęcie kształcenia słuchu harmonicznego od rozróżniania granych przez nauczyciela na fortepianie pojedynczych dźwięków i interwałów harmonicznych. Nauczyciel powinien podawać je w skali głosu dziecka, ponieważ w tym rejestrze będą one dla dziecka łatwiejsze do rozpoznania i możliwe do ewentualnego powtórzenia głosem. Gdy dzieci przyswoją sobie już tę umiejętność, należy polecić im śpiewanie na sylabie
"la" jednego składnika, a w miarę możliwości dwóch składników interwału harmonicznego, granego przez nauczyciela na fortepianie. Należy podkreślić, że do słuchowych ćwiczeń harmonicznych nie można przystąpić bez odpowiedniego przygotowania. Naukę rozpoznawania interwałów harmonicznych muszą poprzedzić, a następnie równolegle wspierać ćwiczenia w intonowaniu i rozpoznawaniu interwałów melodycznych. Odpowiedni dobór tego typu ćwiczeń nauczyciel znajdzie w dziale
Kształcenie umiejętności intonowania i słuchowego rozpoznawania elementarnych struktur melodycznych. Celem opisanego w tym dziale materiału ćwiczeniowego jest przyswojenie sobie przez uczniów różnych następstw melodycznych: gam, interwałów, rozłożonych akordów i progresji, oraz przygotowanie podstaw do nauki czytania nut głosem czy pisania dyktand muzycznych, a także do kształcenia słuchu harmonicznego.
W klasie drugiej występuje już śpiewanie interwałów harmonicznych przez dwie grupy uczniów. Celem śpiewania dwugłosowego jest poznanie i zapamiętanie brzmienia poszczególnych interwałów. W każdej poznanej tonacji (C-dur, G-dur, F-dur i D-dur) należy śpiewać w dwugłosie wszystkie interwały toniczne do oktawy, a także sekundy, tercje, kwarty i kwinty gamowłaściwe na różnych stopniach tych gam.23
Przykład 1.
Interwały toniczne w układzie harmonicznym

W tonacjach F-dur i G-dur można zrezygnować ze śpiewania większych interwałów tonicznych, jeśli wykraczają one poza skalę przeciętnego głosu dziecka. W klasie drugiej należy kontynuować próby powtarzania głosem obydwu składników interwału harmonicznego (sekundy wielkiej i małej, tercji wielkiej i małej, kwarty czystej i kwinty czystej) oraz podawania jego nazwy. Tak samo jak w klasie pierwszej, a później i w klasach wyższych, naukę rozpoznawania interwałów harmonicznych powinny wspierać ćwiczenia w intonowaniu i określaniu interwałów melodycznych. Śpiewanie interwałów melodycznych i harmonicznych można ze sobą łączyć.24 Sposoby równoczesnego intonowania interwałów melodycznych i harmonicznych ilustruje zamieszczony niżej przykład.
Przykład 2. Sposoby intonowania interwałów harmonicznych (kwinta)

W klasie trzeciej harmoniczne interwały toniczne powinny być śpiewane dwugłosowo (przez dwie grupy uczniów) we wszystkich poznanych tonacjach: C-dur, G-dur, F-dur, D-dur oraz a-moll, d-moll i e-moll naturalnej i harmonicznej. W tonacjach F-dur i G-dur można, tak jak w klasie drugiej, zrezygnować ze śpiewania większych interwałów tonicznych, jeśli wykraczają one poza skalę przeciętnego głosu dziecka. We wszystkich poznanych tonacjach należy też śpiewać dwugłosowo sekundy, tercje, kwarty i kwinty gamowłaściwe.
Te same interwały harmoniczne, zagrane we właściwej skali, uczniowie klasy trzeciej powinni nauczyć się powtarzać głosem oraz określać nazwami. W klasie trzeciej po raz pierwszy rozpoznawane są interwały harmoniczne w oderwaniu od tonalności, czyli bez jakichkolwiek odniesień do gamy. Rozpoznawane są wraz z określaniem rozmiaru: sekundy wielkie i małe, tercje wielkie i małe, kwarty czyste, kwinty czyste i oktawy czyste, występujące nie w tej samej tonacji jak dotychczas, lecz w różnych tonacjach.
W materiale nauczania dla
klasy czwartej są już wszystkie gamy majorowe i minorowe do dwóch znaków przykluczowych. W tych tonacjach należy utrwalać wyobrażenie brzmienia wszystkich interwałów tonicznych, polecając dwugłosowe śpiewanie ich przez dwie grupy uczniów. Interwały toniczne w minorze należy śpiewać w trzech odmianach: naturalnej, harmonicznej i doryckiej.
W klasie czwartej poszerza się zakres interwałów harmonicznych zadawanych do powtarzania głosem i rozpoznawania. Do interwałów rozpoznawanych w poprzedniej klasie dochodzą seksty i septymy małe i wielkie oraz trytony. Ten ostatni interwał powinien być również śpiewany z rozwiązaniem na składniki toniki (przez dwie grupy uczniów). Może to być rozwiązanie w wersji harmonicznej, według wzorów zamieszczonych w
Solfeżu elementarnym.25 W klasie czwartej należy położyć nacisk na rozpoznawanie interwałów harmonicznych w oderwaniu od tonalności, czyli w takim następstwie, którego nie można przyporządkować jednej tonacji.
Utrwaleniu znajomości interwałów harmonicznych
w
klasie piątej służy dwugłosowe śpiewanie przez dwie grupy uczniów wszystkich interwałów tonicznych (do oktawy) w majorze naturalnym oraz w minorze naturalnym, harmonicznym i doryckim do trzech znaków przykluczowych, a także interwałów gamowłaściwych prostych występujących w tych tonacjach. Dwugłosowo należy śpiewać także tryton na IV i VII stopniu wraz z jego rozwiązaniem oraz septymę małą i jej przewrót - sekundę wielką z rozwiązaniem.
Powtarzanie głosem i określanie (z podaniem rozmiaru) obejmuje interwały harmoniczne proste grane w obrębie tonacji i w oderwaniu od tonacji.
Wszystkie zagadnienia z klasy piątej, poszerzone o tonacje majorowe i minorowe z czterema znakami przykluczowymi, realizowane są w klasie szóstej. Do interwałów śpiewanych w dwugłosie wraz z rozwiązaniem dochodzi jedynie nona wielka i mała.
Percepcja współbrzmień akordowych w klasach I-VI
W każdej klasie intonowanie i rozpoznawanie współbrzmień akordowych należy przygotować, a następnie systematycznie wspierać ćwiczeniami w intonowaniu i rozpoznawaniu tych samych struktur akordowych w układzie melodycznym.
Zaproponowany materiał nauczania dla
klasy pierwszej zawiera tylko jedno zadanie harmoniczne: rozpoznawanie trójdźwięku majorowego i minorowego zagranego na fortepianie w trzygłosowym układzie harmonicznym. Przygotowaniem do tego zadania jest śpiewanie i rozpoznawanie rozłożonych trójdźwięków: C-dur i c-moll, a także rozpoznawanie rozłożonego trójdźwięku majorowego i minorowego w słuchanej melodii.
W
klasie drugiej po raz pierwszy występuje śpiewanie trójdźwięków w układzie harmonicznym. Wymienione w programie trójdźwięki to akordy triady harmonicznej w poznanych tonacjach (C-dur, G-dur, F-dur i D-dur) oraz ich jednoimienne odpowiedniki. W klasie drugiej najbardziej wskazane jest śpiewanie trójdźwięków przez trzy głosy wchodzące sukcesywnie i zatrzymujące się na fermacie. Po zaśpiewaniu trójdźwięku majorowego należy polecić zaśpiewanie w ten sam sposób jednoimiennego trójdźwięku minorowego.
Przykład
3. Sposób intonowania trójdźwięków

Podany wyżej sposób intonowania trójdźwięków stanowi równoczesną realizację układu melodycznego i harmonicznego.
Drugim ćwiczeniem z tego działu jest słuchowe rozpoznawanie trybu granych harmonicznie w postaci zasadniczej trójdźwięków majorowych i minorowych.
W
klasie trzeciej do wcześniej poznanych tonacji: C-dur, F-dur, G-dur i D-dur dochodzą trzy tonacje minorowe: a-moll, e-moll i d-moll. Trójdźwięki triady w tych wszystkich tonacjach, śpiewane razem z ich jednoimiennymi odpowiednikami, umożliwią opanowanie następujących trójdźwięków: C, c, F, f, G, g, D, d, B, b, A, a, E, e, H, h. Najlepiej śpiewać je w układzie trzygłosowym - tak samo jak w klasie drugiej - z sukcesywnym intonowaniem i zatrzymaniem na fermacie poszczególnych składników. Drugim zadaniem przewidzianym przez program dla klasy trzeciej jest słuchowe rozpoznawanie trybu trójdźwięków majorowych i minorowych.
W
klasie czwartej po raz pierwszy śpiewana jest trzygłosowa konstrukcja harmoniczna złożona z trójdźwięków triady harmonicznej w tonacjach majorowych i minorowych do dwóch znaków przykluczowych. Odpowiednie przykłady tej konstrukcji
- kadencji doskonałej zamieszczone są w wielu tonacjach w Solfeżu elementarnym.26
Po raz pierwszy w klasie czwartej wprowadzone jest także śpiewanie i rozpoznawanie trójdźwięków majorowych i minorowych w trzygłosowym układzie harmonicznym w postaci zasadniczej oraz w I i II przewrocie. Śpiewanie trójdźwięków w różnych postaciach w układzie harmonicznym (przez trzy grupy uczniów) należy poprzedzić śpiewaniem w tych postaciach rozłożonych trójdźwięków. Ułatwi to wyizolowanie ze współbrzmienia i powtórzenie głosem poszczególnych składników granego akordu, szczególnie składnika znajdującego się w basie, od którego zależy postać akordu.
Należy zwrócić uwagę dzieci na spostrzeganie poszczególnych postaci trójdźwięków jako odmiennych wartości brzmieniowych. Aby nauczyć dzieci rozpoznawać przewroty należy grać ten sam trójdźwięk w postaci zasadniczej i w I przewrocie, następnie ten sam trójdźwięk w I i II przewrocie, ograniczając możliwość wyboru tylko do dwóch pozycji. Dzieci koncentrują się na rozpoznawaniu przewrotów, opierając się na słyszeniu tembrowym lub słyszeniu w basie odpowiedniego składnika.
W
klasie piątej kontynuowane jest śpiewanie (przez trzy grupy uczniów) oraz słuchowe rozpoznawanie trybu i postaci trójdźwięków majorowych i minorowych w układzie trzygłosowym w postaci zasadniczej, w I i II przewrocie. Po raz pierwszy występuje natomiast powtarzanie głosem i słuchowe rozpoznawanie trójdźwięku zmniejszonego i zwiększonego oraz dominanty septymowej w postaci zasadniczej, a także śpiewanie w układzie czterogłosowym dominanty septymowej w postaci zasadniczej z rozwiązaniem na tonikę.
Wszystkie zagadnienia z klasy piątej kontynuowane są także w klasie szóstej, w której ponadto dochodzi: śpiewanie i rozpoznawanie dominanty septymowej w postaci zasadniczej oraz w I, II i III przewrocie, śpiewanie i rozpoznawanie dominanty nonowej w postaci zasadniczej, śpiewanie w układzie skupionym i rozwiązywanie na tonikę dominanty septymowej w postaci zasadniczej i w przewrotach oraz dominanty nonowej w postaci zasadniczej, a także śpiewanie dominanty septymowej w postaci zasadniczej w czterogłosowym układzie skupionym i rozwiązywanie jej na tonikę VI stopnia.
Percepcja funkcji harmonicznych w klasach I-VI
Kształcenie słyszenia funkcji harmonicznych w praktyce nauczania w szkole muzycznej I stopnia traktowane jest marginesowo. Ucząc przez wiele lat w szkole muzycznej II stopnia kształcenia słuchu i harmonii
- obydwu przedmiotów w tych samych klasach - obserwowałam bezradność uczniów (z wyjątkiem
"absolutniaków") w słuchowej analizie funkcji harmonicznych. Większość uczniów myliła się w rozpoznawaniu trójdźwięków triady, a ich słuch nie był w stanie nadążać za wprowadzanymi na kolejnych lekcjach harmonii nowymi elementami języka harmonicznego. Trzeba stwierdzić, że możliwości kształcenia słuchu harmonicznego na etapie szkoły muzycznej I stopnia są niewykorzystane, a wynikające z tego powodu braki są trudne do nadrobienia w dalszych etapach kształcenia. Z tego względu najistotniejsze zmiany w programie nauczania w stosunku do dotychczasowej praktyki i stosowanych wcześniej programów nauczania nastąpiły w zakresie słuchowego rozpoznawania funkcji harmonicznych.
Kształcenie umiejętności rozpoznawania funkcji harmonicznych powinno iść w parze z kształceniem funkcyjnego słyszenia stopni gamy (majorowej i minorowej). Zadanie to ułatwi rozdział poświęcony kształceniu poczucia tonalnego, zamieszczony w materiale nauczania dla każdej klasy. Celem ćwiczeń wymienionych w tym rozdziale jest funkcyjne słyszenie stopni gamy, czyli umiejętność rozpoznawania i intonowania wszystkich stopni gamy na podstawie poczucia tonalnego, nie zaś myślenia interwałowego.
Do zaproponowanych w programie najważniejszych ćwiczeń z zakresu kształcenia poczucia tonalnego należy: intonowanie toniki (I stopnia gamy) oraz trójdźwięku tonicznego, pamięciowe opanowanie tzw.
"charakterystyk stopni gamy" (w majorze i minorze harmonicznym), śpiewanie "charakterystyk" stopni wskazywanych przez nauczyciela w dowolnej kolejności, słuchowe rozpoznawanie stopni gamy granych przez nauczyciela wraz z charakterystyką, a potem bez niej, intonowanie skoków interwałowych w ćwiczeniach solfeżowych na podstawie poczucia tonalnego (np. skoku z dowolnego dźwięku na tonikę, skoku na dźwięk prowadzący, następstwa stopni: V-I↑, V-I↓, VIII- II-I, VIII-III-II-I).27
W klasie pierwszej, według programu nauczania, dzieci mają nauczyć się intonować I stopień gamy - tonikę melodii granej lub śpiewanej przez nauczyciela, a także zaśpiewać zbudowany na I stopniu trójdźwięk toniczny. Trójdźwięk toniczny mają następnie zauważyć na końcu, a potem także we wcześniejszych fragmentach słuchanego utworu, zharmonizowanego wyłącznie za pomocą toniki i dysonansowej (dla większego kontrastu z toniką) formy dominanty. Rozpoznany tembrowo lub na zasadzie kontrastu trójdźwięk toniczny dzieci zaznaczają, na przykład przez zaśpiewanie I stopnia gamy, uderzenie dłonią o blat ławki lub podniesienie ręki.
W
klasie drugiej dzieci rozpoznają trójdźwięk toniczny i dominantowy w granych przez nauczyciela utworach i konstrukcjach harmonicznych, opartych wyłącznie na tych dwóch funkcjach. Jak już wcześniej wspomniano, dzieci we wczesnym wieku szkolnym rozpoznają funkcje harmoniczne tembrowo, kierując się ich charakterystycznym
"zabarwieniem tonalnym". Błędem byłoby zatem sugerowanie dzieciom spekulacji myślowej typu: jeśli w melodii jest dźwięk
h, to musi być akord g-h-d, a dźwięki: g-h-d to trójdźwięk dominantowy.
Począwszy od klasy drugiej możliwe jest zastosowanie w analizowanych słuchowo konstrukcjach harmonicznych także nie uwzględnionej w programie dominanty septymowej.28 Trzeba jednak wówczas w przystępny sposób wytłumaczyć dzieciom, że dodany jest w tej dominancie jeszcze jeden dźwięk odległy o septymę od najniższego i stąd nazwa akordu: dominanta septymowa. Można dzieciom zagrać, albo (lepiej!) polecić zaśpiewać dwugłosowo, zawartą w dominancie, dysonansowo brzmiącą septymę, potem tryton i wyjaśnić w ten sposób powód dysonansowego brzmienia D7.
W
klasie trzeciej rozpoznawanie funkcji harmonicznych ogranicza się nadal do trójdźwięku tonicznego i dominantowego. Początkowo funkcje te rozpoznawane są w granych przez nauczyciela utworach i konstrukcjach harmonicznych opartych wyłącznie na tych dwóch trójdźwiękach (T i D), z czasem także na trzech trójdźwiękach triady w poznanych tonacjach majorowych (T, S i D) i minorowych (oT,
oS i D). Program proponuje także granie na fortepianie prostego akompaniamentu, złożonego z trójdźwięku tonicznego i dominantowego, do odpowiednio dobranych melodii w poznanych tonacjach.
W
klasie czwartej określane są już wszystkie trzy trójdźwięki triady w utworach opartych wyłącznie na tych trzech trójdźwiękach. Ważnym elementem jest również rozpoznawanie granej przez nauczyciela kadencji doskonałej i zawieszonej oraz rozpoznawanie tych kadencji w wykonywanych ćwiczeniach solfeżowych, pisanych dyktandach i w słuchanych utworach. Granie ze słuchu prostego akompaniamentu do odpowiednio dobranych melodii w poznanych tonacjach obejmuje tu również wszystkie trzy trójdźwięki triady.
W analizowanych w klasie czwartej utworach może pojawić się – przeważnie tylko w kadencji końcowej – nie uwzględniona w programie dominanta sześć cztery. Powiemy wówczas dzieciom
- bez szczegółowych wyjaśnień - że jest to taki rodzaj dominanty, w której dwa dźwięki pojawiają się trochę później.29
W
klasie piątej rozpoznawane są funkcje: T, S, D i D7 oraz kadencje: doskonała i zawieszona. Rozpoznawane są kadencje grane przez nauczyciela na fortepianie oraz występujące w wykonywanych ćwiczeniach solfeżowych, pisanych dyktandach lub w słuchanych utworach. Program zaleca także granie ze słuchu prostego akompaniamentu, złożonego z trójdźwięków na I, IV i V stopniu oraz dominanty septymowej, do odpowiednio dobranych melodii w poznanych tonacjach. W klasie piątej uczniowie zapoznają się z pojęciem zboczeń modulacyjnych i modulacji. Z tego względu materiał nauczania dla tej klasy obejmuje ćwiczenia, których celem jest dostrzeganie w śpiewanym lub słuchanym utworze zboczeń modulacyjnych i modulacji oraz intonowanie i określanie
"nowej" toniki.30
W
klasie szóstej śpiewane i określane są konstrukcje harmoniczne trzy- i czterogłosowe z zastosowaniem trójdźwięków na I, IV i V stopniu oraz dominanty septymowej, a także trójdźwięku na VI stopniu i dominanty nonowej. Oprócz kadencji doskonałej i zawieszonej rozpoznawana jest kadencja zwodnicza i plagalna, grana przez nauczyciela na fortepianie, bądź występująca w wykonywanych ćwiczeniach solfeżowych oraz w słuchanych utworach. Wśród ćwiczeń przewidzianych dla klasy szóstej występuje granie ze słuchu prostego akompaniamentu, złożonego z trójdźwięków na I, IV i V stopniu oraz dominanty septymowej, do odpowiednio dobranych melodii w poznanych tonacjach, a także dostrzeganie w wykonywanym ćwiczeniu solfeżowym i w słuchanym utworze zboczeń modulacyjnych i modulacji oraz intonowanie i określanie toniki
"nowej" tonacji.31
Przewidywane osiągnięcia uczniów w zakresie kształcenia słuchu harmonicznego po ukończeniu szkoły muzycznej I stopnia
W programie
Kształcenie słuchu elementarne, zgodnie z obowiązującymi wymaganiami formalnymi, zostały szczegółowo zdefiniowane przewidywane osiągnięcia uczniów po każdej klasie. Jakie osiągnięcia w rozwoju słuchu harmonicznego przewiduje program po ukończeniu klasy szóstej, zamykającej pierwszy etap kształcenia muzycznego?
W zakresie percepcji interwałów harmonicznych
- Uczeń potrafi powtórzyć głosem w wygodnym rejestrze i rozpoznać (z określeniem rozmiaru) wszystkie interwały harmoniczne proste, grane przez nauczyciela w zakresie
c-c3;
W zakresie percepcji współbrzmień akordowych
- Uczeń potrafi powtórzyć głosem oraz określić tryb i postać trójdźwięków majorowych i minorowych granych harmonicznie w układzie trzygłosowym, w postaci zasadniczej oraz w I i II przewrocie;
- Uczeń potrafi powtórzyć głosem i rozpoznać zagrany harmonicznie w układzie skupionym trójdźwięk zmniejszony i zwiększony (bez określania postaci);
- Uczeń potrafi powtórzyć głosem i rozpoznać dominantę septymową w postaci zasadniczej i w przewrotach oraz dominantę nonową (z noną wielką lub małą) w postaci zasadniczej;
W zakresie percepcji funkcji harmonicznych
- Uczeń potrafi rozpoznać w wykonywanych ćwiczeniach solfeżowych oraz w słuchanych utworach kadencję doskonałą (małą i wielką), zawieszoną, plagalną i zwodniczą (w majorze naturalnym i minorze harmonicznym);
- Uczeń potrafi słuchowo rozpoznać funkcje harmoniczne w utworach zharmonizowanych za pomocą trójdźwięków triady, toniki VI stopnia oraz dominanty septymowej i nonowej w poznanych tonacjach majorowych i minorowych;
- Uczeń potrafi zagrać ze słuchu prosty akompaniament, złożony z trójdźwięków na I, IV i V stopniu oraz dominanty septymowej, do odpowiednio dobranych melodii w poznanych tonacjach;
- Uczeń potrafi wskazać w wykonywanym ćwiczeniu solfeżowym i w słuchanym utworze zboczenie modulacyjne i modulację; potrafi zaintonować i określić tonikę
"nowej" tonacji;
Uwagi końcowe
Przedstawiona wyżej problematyka nie wyczerpuje uwzględnionych w
Programie nauczania zagadnień związanych z kształceniem słuchu harmonicznego. Na rozwój słuchu harmonicznego mają także wpływ wszystkie pozostałe rodzaje ćwiczeń, w których występuje element harmoniczny. Szczególną rolę mają do spełnienia zaczerpnięte z literatury muzycznej ćwiczenia solfeżowe (przede wszystkim ćwiczenia wielogłosowe i z akompaniamentem fortepianu) oraz dyktanda, które kształcą nie tylko słuch harmoniczny, ale także wrażliwość na estetyczne, stylistyczne i emocjonalne walory harmoniki. Szersze omówienie tych zagadnień wykracza jednak poza możliwości niniejszego wystąpienia i wymaga odrębnego opracowania.
Literatura cytowana
• Herboly-Kocsár I., Nauczanie polifonii, harmonii i form w szkole podstawowej. Warszawa 2005, Akademia Muzyczna im. Fryderyka Chopina.
• Lewandowska K., Rozwój zdolności muzycznych u dzieci w wieku szkolnym. Warszawa 1978, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne.
• Manturzewska M., Kamińska B., Rozwój muzyczny człowieka. W:
Wybrane zagadnienia z psychologii muzyki. Praca zbiorowa pod redakcją M. Manturzewskiej i H. Kotarskiej, Warszawa 1990.
• Shuter-Dyson R., Gabriel C., Psychologia uzdolnienia muzycznego. Warszawa 1986, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne.
• Szymańska G., Kształcenie słuchu harmonicznego. Siedlce 2002, Wydawnictwo
"Nutka".
• Szymańska G., Studia nad słuchem harmonicznym. Siedlce 2002, Wydawnictwo
"Nutka".
• Tiepłow B., Psychologia zdolności muzycznych. Warszawa 1952,
"Nasza Księgarnia".
1
M. Wacholc, Kształcenie słuchu elementarne. Program kształcenia słuchu w klasach I – VI szkół muzycznych I stopnia i ogólnokształcących szkół muzycznych I stopnia. Warszawa 2006, Triangiel, s. 111.
2 K. Lewandowska, Rozwój zdolności muzycznych u dzieci w wieku szkolnym. Warszawa 1978, s. 15; B. Tiepłow,
Psychologia zdolności muzycznych. Warszawa 1952, s. 241; G. Szymańska,
Studia nad słuchem harmonicznym. Siedlce 2002, s. 11.
3 B. Tiepłow, op.cit., s. 177, 214.
4
Tamże, s. 209.
5
Tamże, s. 207.
6
Tamże, s. 212.
7 R. Shuter-Dyson, C. Gabriel, Psychologia uzdolnienia muzycznego. Warszawa 1986, s. 152-153.
8 K. Lewandowska,
op.cit., s. 43; R. Shuter-Dyson, C. Gabriel,
op.cit., s. 151.
9 K. Lewandowska,
op.cit., s. 45; R. Shuter-Dyson, C. Gabriel,
op.cit., s. 152.
10 K. Lewandowska,
op.cit., s. 44.
11 L.A. Garber, cyt. za: K. Lewandowska,
op.cit., s. 42.
12 M. Manturzewska, B. Kamińska, Rozwój muzyczny człowieka. W:
Wybrane zagadnienia z psychologii muzyki. Praca zbiorowa pod redakcją M. Manturzewskiej i H. Kotarskiej. Warszawa 1990, s. 43.
13 H.I. Hair, cyt. za: R. Shuter-Dyson, C. Gabriel,
op.cit., s. 152.
14 M. Imberty, cyt. za: M. Manturzewska, B. Kamińska,
op.cit., s. 41.
15 P. Michel, cyt. za: M. Manturzewska, B. Kamińska,
op.cit., s. 41.
16 R. Thackray, cyt. za: M. Manturzewska, B. Kamińska,
op.cit., s. 41.
17 M. Manturzewska, B. Kamińska,
op.cit., s. 43.
18 E.A. Malcewa, cyt. za: K. Lewandowska,
op.cit., s. 44.
19 G. Szymańska, Studia nad słuchem harmonicznym,
op.cit., s. 12.
20 Por. G. Szymańska, Kształcenie słuchu harmonicznego. Siedlce 2002, s. 73.
21 M. Wacholc, Kształcenie słuchu elementarne. Program kształcenia słuchu w klasach I-VI szkół muzycznych I stopnia i ogólnokształcących szkół muzycznych I stopnia. Warszawa 2006, Triangiel, s. 111.
22 Dopuszczenie: Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Kultury z dnia 18 lutego 2005 r. (Dz. U. Nr 30 poz. 254) w sprawie dopuszczenia do użytku szkolnego programów nauczania i podręczników dla szkół artystycznych, program nauczania przedmiotu kształcenie słuchu pt.
"Kształcenie słuchu elementarne", autorstwa p. prof. Marii Wacholc, zostaje dopuszczony do użytku szkolnego w klasach I-VI szkół muzycznych i ogólnokształcących szkół muzycznych I stopnia na podstawie opinii rzeczoznawców: dr B. Stencel i dr G. Czetwertyńskiej oraz zostaje wpisany do wykazu prowadzonego przez Ministra Kultury.
23
Interwały toniczne - interwały gamowłaściwe zbudowane od I stopnia gamy w górę.
24 Por. Herboly-Kocsár I., Nauczanie polifonii, harmonii i form w szkole podstawowej. Warszawa 2005, s.50.
25 M. Wacholc, Solfeż elementarny IV. Warszawa 2001, Triangiel, s. 8 i in.
26 Zob. M. Wacholc, Solfeż elementarny IV, s. 8, 12, 15, 20, 25, 30, 34, 40, 44, 48.
27 Zob. Procedury osiągania celów w programie nauczania, s. 65-67.
28
W klasie pierwszej dominanta septymowa mogła się również pojawić, ale dzieci określały wówczas wyłącznie tonikę.
29
Często uczniowie nazywają ten akord toniką. Jest to błędne, ponieważ akord ten nie przestaje pełnić funkcji dominanty.
30 Zob. M. Wacholc, Solfeż elementarny V, s. 40-47.
31 Zob. M. Wacholc, Solfeż elementarny VI, s. 33-37.
|