Program od dawna oczekiwany

Barbara Stencel, Ruch muzyczny, nr 2/2007

Długo czekaliśmy na program kształcenia słuchu przygotowywany przez Marię Wacholc. Stosowany do dziś lakoniczny Program tymczasowy wydany był wszak w roku... 1976! W porównaniu z nim propozycja Marii Wacholc zaskakuje już samymi rozmiarami - liczy 111 stron. Poprzednia praca tej Autorki, Solfeż elementarny, zyskała uznanie wielu nauczycieli doceniających jej zwartą koncepcję i kompletną propozycję metodyczną, nawiązującą do najlepszych polskich tradycji Stanisława Kazury czy Stefana Wysockiego i do wybranych elementów systemów światowych z Dalcrozem i Kodalyem na czele. Zauważyć w niej można także związek z myślami Ildikó Herboly-Kocsar, która swe credo pedagogiczne zawarła w przystępnie napisanej pracy Nauczanie polifonii, harmonii i form w szkole podstawowej, niedawno wydanej w polskim przekładzie.
Dobrze się więc stało, że polski nauczyciel muzyki dostaje obecnie do ręki Kształcenie słuchu elementarne, czyli program nauczania przedmiotu „kształcenie słuchu”. Maria Wacholc prowadzi w nim ucznia od rzeczy prostszych do bardziej złożonych, jak powiedziałby J.H. Pestalozzi - od melodii gładkiej do bogato zdobionej, od faktury przejrzystej do skomplikowanej, od muzyki dziecinnej do całkiem poważnej. Nie jest to tylko zwykłe nauczanie spiralne. Maria Wacholc potraktowała rozwojowo wszystkie elementy programu, zwracając uwagę na ich właściwe zazębianie się i wzajemne wspieranie. Opracowała więc program, który proponując przemyślane procedury zapewnia rozwój ucznia i jest praktycznym zastosowaniem znanej zasady, że liczy się nie tylko pracowitość i uprawianie karkołomnych ćwiczeń, ale przede wszystkim systematyczność i ciągłość opanowywania umiejętności, która pozwala jakby bez trudu wspinać się na kolejne szczeble nauczania.
Proponowane przez Autorkę sformułowanie, że ćwiczenie jest próbą, a nie konkretnym wykonaniem, może mieć korzystny wpływ na sam tryb pracy nauczyciela, dla którego drogowskazem będzie właśnie próbowanie, eksperymentowanie w partnerskim kontakcie z uczniami, umacniające w nich potrzebę obcowania ze sztuką. Jak świadczą wypowiedzi rozmaitych wielkich muzyków, „próbowanie” - na coraz to wyższym poziomie wtajemniczenia - to jedyna droga, wiodąca na wyżyny wykonawstwa. W proponowanych przez Autorkę ćwiczeniach zwracają uwagę te, które od początku kształcenia uaktywniają rozwój słuchu harmonicznego. Maria Wacholc nie odkłada „na potem” tych wszystkich zadań, pamiętając, że u niektórych dzieci właśnie kolorystyka brzmienia poszczególnych pionów akordowych wpływa na ogólną fascynację muzyką. Systematyczne przechodzenie od elementarnych zjawisk harmonicznych do coraz bardziej skomplikowanych może mieć istotny wpływ na naukę w szkole muzycznej II stopnia w zakresie dyktand wielogłosowych oraz harmonii.
Poglądy Marii Wacholc stają się w tym momencie zbieżne ze stanowiskiem wielu wybitnych pedagogów i teoretyków nauczania. Zdaniem Błagonadieżyny, słuch harmoniczny jest tą zdolnością, która wyraźnie różni uczniów wybitnie uzdolnionych muzycznie od mniej muzykalnych. Zoltan Kodaly wielokrotnie zaś powtarzał: „kto śpiewa zawsze jednogłosowo, ten nie umie śpiewać czysto”.
Maria Wacholc już w klasie pierwszej, w dziale zatytułowanym Funkcje harmoniczne, proponuje ćwiczenia mające na celu umacnianie reakcji na trójdźwięk toniczny, oczywiście w prostym utworze „zharmonizowanym wyłącznie za pomocą toniki i dysonującej formy dominanty”. Umiejętność rozpoznawania funkcji harmonicznych stopniowo poszerza się, dzięki czemu w klasie szóstej możliwe staje się już określanie wielu funkcji, w tym nawet jednej z grupy akordów pobocznych, dostrzeganie zboczeń modulacyjnych i modulacji.
Wraz z dbałością o rozwój słuchu harmonicznego Autorka zwraca uwagę na kształcenie poczucia tonalnego. Tu na czoło wysuwa się śpiew nazwami cyfrowymi, który nie tak często można usłyszeć w naszych salach lekcyjnych. A przecież stosowany był już w metodach cyfrowych J.J. Rousseau czy Galin-Paris-Cheve, a nieco później przez Jaques-Dalcroze’a. Oczywiste jest, że śpiew taki umacnia poczucie stopnia, co staje się bardzo pomocne zarówno w procesie zapisywania, jak i czytania muzyki, bowiem popełniony błąd interwałowy zostaje natychmiast skorygowany poprzez przywołanie brzmienia danego stopnia, a najczęściej toniki. Solfeż Marii Wacholc, uwzględniający i eksponujący te właśnie ćwiczenia i zadania, w sposób niezamierzony wchodzi w pokrewieństwo z solfeżem relatywnym. Tam śpiew solmizacją względną - tu śpiew cyframi. Sposób myślenia zbieżny - jedyna różnica w stosowanych nazwach. Program nauczania Kształcenie słuchu elementarne może więc okazać się uniwersalny. Może istnieć jakby niezależnie od proponowanej metody nauczania. I to chyba stanowi jego największy walor.
Warto na koniec wspomnieć, że do omawianego kompletu materiałów do kształcenia słuchu został wydany na płytach kompaktowych akompaniament do poszczególnych piosenek lub jedna z partii wielogłosowego ćwiczenia solfeżowego. Nagrania te są pomyślane głównie jako pomoc dla ucznia, w jego samodzielnej pracy poza lekcjami. Myślę, że także nauczyciel będzie czerpał z nich wiele korzyści, gdyż o wiele łatwiej śledzić poprawność intonacyjną czy wierność wobec tekstu, gdy nie trzeba równocześnie pełnić funkcji wykonawcy. Przesłuchując otrzymane nagrania nieco dłużej zatrzymałam się nad kolędą Jezus malusieńki, którą opracował Stanisław Moryto. Zarówno samo opracowanie jak i wykonanie wzbudziło mój zachwyt.

Barbara Stencel

  O nowych podręcznikach do kształcenia słuchu
Rozmowa z Marią Wacholc

Ruch muzyczny, nr 9/2007

ZOFIA PERET-ZIEMLAŃSKA:
- Od kilkunastu lat zasilasz szkolnictwo muzyczne coraz to nowymi podręcznikami do kształcenia słuchu. Po trzytomowym Czytaniu nut głosem (PWM 1992-1994), z którego nieprzerwanie i z wielkim pożytkiem korzystają uczniowie szkół i studenci uczelni muzycznych, obecnie zajmujesz się kształceniem słuchu najmłodszych adeptów sztuki muzycznej. Świadczy o tym opublikowany niedawno przez wydawnictwo "Triangiel" sześciotomowy Solfeż elementarny dla klas I-VI szkól muzycznych I stopnia, podręcznik bardzo oryginalny i nowoczesny.
MARIA WACHOLC:
- Solfeż elementarny jest odpowiedzią na zapotrzebowanie naszego szkolnictwa muzycznego I stopnia na nowoczesny materiał dydaktyczny w tak ważnej dziedzinie, jak kształcenie słuchu. Pomysł napisania tego podręcznika powstał wkrótce po przygotowaniu do druku wspomnianego Czytania nut głosem. W latach osiemdziesiątych nie miał on jednak żadnych szans realizacji z powodu trudności wydawniczych. W Polsce, jak wiadomo, istniało wówczas tylko jedno wydawnictwo publikujące podręczniki dla szkół muzycznych. Kiedy pod koniec lat dziewięćdziesiątych sytuacja ta uległa poprawie, rozpoczęłam współpracę z wydawnictwem "Triangiel", które w 2000 roku opublikowało trzy zeszyty Solfeżu elementarnego dla klasy I, II i III, a kolejne trzy, przeznaczone dla klasy IV, V i VI, w roku 2001. W latach 2001-2003 Solfeż elementarny (wszystkie sześć zeszytów) ukazał się w notacji brajlowskiej, przygotowany profesjonalnie i z wielką dokładnością przez Wydawnictwo Muzyczne "Toccata".
Najważniejszym zadaniem tego podręcznika jest kształcenie słuchu muzycznego dzieci na nowoczesnym materiale muzycznym, który umożliwi im, oprócz opanowania umiejętności czytania nut głosem, przyswajanie podstawowych wiadomości o muzyce. Podręcznik ponadto zapoznaje uczniów z cechami stylistycznymi różnych epok historycznych, formami muzycznymi, z twórczością kompozytorów, ze szczególnym uwzględnieniem twórców współczesnych, a także z polskim folklorem muzycznym. Cały zamieszczony w podręczniku materiał dydaktyczny jest tak skonstruowany, aby pomagał budzić zainteresowanie i trwałe zamiłowanie do muzyki, odkrywać jej piękno i czerpać z niej radość.
Podręcznik zawiera wiele rodzajów ćwiczeń, wśród nich również takie, które nie występowały dotąd w żadnych materiałach do tego przedmiotu dla szkół muzycznych I stopnia. W wielu ćwiczeniach, oprócz melodii przeznaczonej do śpiewania, występuje drugi głos lub akompaniament grany na fortepianie. W klasie partię fortepianu w tych ćwiczeniach może zagrać nauczyciel lub zaawansowani pianistycznie uczniowie. Samodzielne wykonanie tych ćwiczeń w domu umożliwią uczniom natomiast, wydane również przez "Triangiel", płyty z nagraniami wszystkich akompaniamentów. Znakomitą wykonawczynią partii fortepianowych w nagraniach płytowych jest Ewa Kandulska-Jakóbczyk, pedagog Akademii Muzycznej w Poznaniu. We wrześniu 2006 roku ukazały się już trzy płyty z akompaniamentami dla klas I-III. Obecnie montowane jest nagranie z akompaniamentami dla klasy IV, przygotowywane są także nagrania dla klasy V i VI. Możliwość odtwarzania akompaniamentu, zagranego w odpowiednim tempie i z należy tą precyzją, z pewnością ułatwi pracę nauczycielowi.
- Dopełnieniem Solfeżu elementarnego są wydane przez "Triangiel" Dyktanda elementarne autorstwa Marii Ćwiklińskiej i Małgorzaty Rogozińskiej - zestaw materiałów obejmujący dla każdej z sześciu klas szkoły muzycznej I stopnia zeszyt ucznia, podręcznik dla nauczyciela oraz płytę z nagraniami dyktand.
- Dyktanda elementarne zostały opracowane ściśle według koncepcji metodycznej Solfeżu elementarnego. Łatwo się o tym przekonać, porównując spis treści w obydwu podręcznikach. Zastosowany w nich ten sam układ materiału dydaktycznego umożliwi nauczycielowi przerabianie wszystkich zagadnień zarówno w oparciu o ćwiczenia solfeżowe, jak i różnego rodzaju dyktanda.
Obie autorki Dyktand elementarnych są doświadczonymi pedagogami kształcenia słuchu i znakomicie uzupełniają się swoją wiedzą oraz doświadczeniem. Maria Ćwiklińska - kompozytorka, absolwentka poznańskiej Akademii Muzycznej, prodziekan Wydziału I tej uczelni, ma szczególne osiągnięcia w twórczości przeznaczonej dla dzieci i młodzieży. Skomponowane przez nią dyktanda odznaczają się nie tylko wartością dydaktyczną, lecz także walorami artystycznymi. Małgorzata Rogozińska - absolwentka Wydziału Wychowania Muzycznego warszawskiej AMFC, to z kolei bardzo utalentowana nauczycielka kształcenia słuchu w szkołach muzycznych I stopnia, wybitna specjalistka w zakresie metodyki nauczania tego przedmiotu.
Dyktanda elementarne dla klasy I, II i III trafiły już do szkół, a w najbliższym czasie ukażą się dyktanda dla klasy IV. Zostały one nagrane na około 30 instrumentach. Jako ciekawostkę dodam, że również na koźle lubuskim.
- W 2006 roku Wydawnictwo "Triangiel" opublikowało - jak pisze o tym w „Ruchu Muzycznym" (nr 2/2007) Barbara Stencel - długo oczekiwany Program kształcenia słuchu dla klas I-VI szkoły muzycznej I stopnia.
- Głównym celem, jaki przyświecał mi przy opracowywaniu tego programu było wskazanie możliwości pełniejszego rozwoju uzdolnień muzycznych dzieci na etapie szkoły muzycznej I stopnia. Program ten, zatytułowany Kształcenie słuchu elementarne, jak sam tytuł wskazuje, stanowi łącznie z Solfeżem elementarnymDyktandami elementarnymi, propozycję spójnej koncepcji nauczania.
- Można spodziewać się, że znowu nad czymś pracujesz...
- Obecnie przygotowuję publikację metodyczną o kształceniu słuchu harmonicznego w szkole muzycznej I stopnia. Jest to niewątpliwie jeden z najtrudniejszych działów kształcenia słuchu. W praktyce nauczania w szkołach muzycznych I stopnia został on, niestety, zbytnio ograniczony, co jest przyczyną poważnych trudności w rozwoju słuchu harmonicznego na wyższych szczeblach nauczania. W swojej pracy zamierzam przedstawić konsekwentną metodę kształcenia poczucia tonalnego i słuchu harmonicznego już od klasy pierwszej. Według tej metody proces kształcenia słuchu harmonicznego u dzieci w wieku wczesnoszkolnym opiera się przede wszystkim na ich zdolności do percepcji melodycznej.
- W jaki sposób zdolność do percepcji melodycznej może być pomocna w kształceniu słuchu harmonicznego?
- Słuch harmoniczny u dzieci rozwija się później niż poczucie rytmu i słuch melodyczny, natomiast percepcja utworu muzycznego ukierunkowana jest u dziecka na postrzeganie melodii. Dlatego w kształceniu słuchu harmonicznego dzieci z klas początkowych proponuję jednogłosowe ćwiczenia solfeżowe oraz improwizacje zbudowane wyłącznie z rozłożonych trójdźwięków (początkowo tylko ze składników trójdźwięku tonicznego) i realizowane na tle tych samych trójdźwięków granych na fortepianie. Śpiewanie z nut i improwizowanie tego typu ćwiczeń przygotowuje słuch dziecka do rozpoznawania określonych trójdźwięków w konstrukcjach harmonicznych. Dla dzieci z klas początkowych będą to przede wszystkim takie konstrukcje, w których melodia jest także zbudowana z rozłożonych trójdźwięków. Tego rodzaju łatwe ćwiczenia pomogą dzieciom z klas początkowych otworzyć się na świat harmonii. Opracowane przeze mnie ćwiczenia z tego zakresu testują obecnie moje koleżanki pracujące z klasami I-III szkół muzycznych I stopnia. Ich uwagi o realizacji tych ćwiczeń pomogą mi zweryfikować zaproponowaną metodę nauczania.
- Twoje dotychczasowe podręczniki, jak i ten, nad którym obecnie pracujesz, świadczą, że stale poszukujesz nowych metod kształcenia słuchu. Znajduje to zapewne wyraz w sposobie prowadzenia zajęć tego przedmiotu ze studentami Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie.
- Obecnie prowadzę kształcenie słuchu ze studentami specjalności dyrygentura chóralna. Za podstawowy materiał do czytania nut głosem, analizy harmonicznej i dyktand służą nam przede wszystkim utwory chóralne i wokalno-instrumentalne. Szczególne miejsce zajmuje tu muzyka polska, w tym liczne utwory Nowowiejskiego, Szymanowskiego, Maklakiewicza, Maciejewskiego, Paciorkiewicza, Góreckiego, Kilara, Twardowskiego, Sawy, Moryty, Pendereckiego, Borkowskiego i innych. Uczę tego, co jest najważniejsze w zawodzie dyrygenta - słyszenia faktury wielogłosowej, szybkiej orientacji w partyturze, wrażliwości na błędy intonacyjne w śpiewie, biegłego czytania nut a vista oraz wielu innych umiejętności, jakimi musi się odznaczać dyrygent chóralny prowadzący również zespoły instrumentalne.
- Z okazji obchodzonego 4 marca w warszawskiej Akademii 80-lecia Wydziału Edukacji Muzycznej, który ukończyłaś przed studiami w zakresie teorii muzyki na Wydziale I, zostałaś uhonorowana Srebrnym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis". Jeszcze raz przyjmij ode mnie gratulacje wraz z życzeniami dalszych sukcesów pedagogicznych i wydawniczych.
- Dziękuję za gratulacje i życzenia.

Rozmawiała Zofia Peret-Ziemlańska

  Poświęciłam się muzyce
z profesor Marią Wacholc rozmawia Zofia Peret-Ziemlańska

Twoja muza, nr 5/2007

Jak wspominasz początki nauki muzyki?
Zaczęłam grać na fortepianie, mając niecałe 9 lat. Moim pierwszym nauczycielem był Czesław Dyląg, utalentowany muzyk rozrywkowy, który przyjeżdżał przez cztery lata do mojego rodzinnego Wyrzyska z oddalonego o 24 km Nakła. Po ukończeniu szkoły podstawowej zdawałam egzamin do Państwowego Liceum Muzycznego w Bydgoszczy. Na egzamin z fortepianu przygotowałam, niestety bez pomocy nauczyciela, "Etiudę rewolucyjną" Chopina. Komisja egzaminacyjna zdołała wysłuchać kilku taktów w moim wykonaniu i zadecydowała, że mogę być przyjęta nie na fortepian, lecz na wydział instruktorski. Nazwa tego wydziału wzbudziła niepokój moich rodziców. "Chcesz zostać instruktorem na wsi? Będzie lepiej, jeśli skończysz taką szkołę, która da ci zawód" - zadecydowali. W rezultacie zostałam uczennicą Technikum Odzieżowego w Gdyni.
W technikum, podczas dużej przerwy, często bywałam z koleżankami w sali gimnastycznej, w której stało pianino. Moje koleżanki tańczyły, ja grałam im różne, modne wówczas szlagiery. Zwróciło to uwagę wychowawczyni internatu, pani Lipskiej. Udała się więc do dyrektora PSM - Stefana Hirscha, który na jej prośbę, mimo iż rozpoczął się rok szkolny, przyjął mnie do I klasy działu młodzieżowego.
Miałam tam wspaniałych pedagogów, gry na fortepianie uczyła mnie Wanda Stankiewiczowa, absolwentka Konserwatorium Muzycznego w Poznaniu, niezwykle prawa, kulturalna i głęboko religijna. Do końca jej życia utrzymywałyśmy serdeczne kontakty. Bardzo chciałam być do niej podobna.
Do wybitnych osobowości pedagogicznych należał również Bolesław Pawelczyk, który prowadził umuzykalnienie, kształcenie słuchu i audycje muzyczne. Był bardzo wymagający, systematyczny, uczył metodą "małych kroków", którą z powodzeniem stosowałam później w szkołach muzycznych. Zawsze sprawdzał zadane ćwiczenia. Pod jego kierunkiem osiągaliśmy biegłość w czytaniu nut głosem a vista, niezależnie od tonacji czy rodzajów kluczy.
W 1961 roku ukończyłam szkołę z wyróżnieniem i zdałam egzamin wstępny na Wydział Pedagogiczny Państwowej Średniej Szkoły Muzycznej w Gdańsku-Wrzeszczu. Kierowała nim wówczas Wanda Dubanowicz, absolwentka dyrygentury w klasie Bohdana Wodiczki i Waleriana Bierdiajewa. Była świetnym profesorem. Uczyła dyrygowania, instrumentacji, prowadziła zespoły wokalne i instrumentalne, a przede wszystkim szkolny chór i orkiestrę. Była ogromnie wymagająca, odznaczała się dość surowym sposobem bycia, ale bardzo ją lubiliśmy.

Czy pamiętasz swój egzamin wstępny do warszawskiej Akademii, wówczas jeszcze PSM?
Zdawałam na wychowanie muzyczne. Na egzaminie z fortepianu przedstawiłam swój program dyplomowy ze szkoły średniej i ktoś z komisji zdziwił się, że nie wybrałam studiowania tego instrumentu. Egzamin pisemny z kształcenia słuchu arowadził prof. Wincenty Laski, który zagrał trzygłosowe dyktando polifoniczne. Po jego napisaniu miałam za zadanie określić tonacje trzech zagranych przez profesora kadencji. Z egzaminu ustnego zostałam zwolniona. Na dyrygowanie przyszłam z partyturą "II Symfonii Beethovena". Niestety, prof. Antoni Szaliński był sam, bez akompaniatora, mogłam więc moje kwalifikacje dyrygenckie pokazać jedynie na prostych zadaniach, z których jedno polegało na dyrygowaniu hymnem państwowym.
Ćwiczenia z harmonii zdawałam u prof. Tadeusza Maklakiewicza. Polecił mi zrealizowanie na fortepianie fragmentu basu cyfrowanego, a następnie podał dwie tonacje i poprosił o wykonanie modulacji trzema sposobami: diatonicznie, chromatycznie i enharmonicznie. Zrobiłam to bez trudu.

Czy po ukończeniu Wydziału Wychowania Muzycznego natychmiast podjęłaś studia na Wydziale Kompozycji, Teorii i Dyrygentury?
Zależało mi przede wszystkim na poszerzeniu wiedzy z zakresu przedmiotów teoretycznych, szczególnie w dziedzinie kształcenia słuchu. Miło wspominam moich ówczesnych pedagogów na Wydziale Teorii: Zofię Kielanowską, Marię Dziewulską, Stefana Śledzińskiego, Mariana Borkowskiego i innych. Praca magisterska, którą obroniłam w 1973 roku, była wstępem do opracowania trzytomowego podręcznika "Czytanie nut głosem", wydanego później przez PWM.

Od jak dawna jesteś pedagogiem Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie?
W 1969 roku, po ukończeniu moich pierwszych studiów, otrzymałam kilka godzin zleconych na sekcji C (zaocznej) oraz na sekcji B (dla czynnych nauczycieli na studiach wieczorowych) Wydziału Wychowania Muzycznego. Uczyłam kształcenia słuchu, harmonii i ćwiczeń harmonicznych. Po uzyskaniu stopnia doktora nauk humanistycznych w zakresie teorii muzyki zostałam adiunktem, a następnie profesorem nadzwyczajnym.

Od wielu lat zajmujesz się opracowywaniem podręczników do wychowania muzycznego i kształcenia słuchu, śpiewników, monografii muzyków, programów nauczania przedmiotów teoretycznych w szkołach muzycznych, piszesz artykuły do prasy muzycznej i innej, recenzje z koncertów, książek, komentarze do płyt, robisz wywiady z muzykami. Przygotowujesz liczne referaty i wykłady dla nauczycieli. Twój dorobek wydawniczy jest ogromny i niełatwy do scharakteryzowania...
Mój pierwszy artykuł "Twórczość chóralna Stanisława Wiechowicza. W dwudziestą rocznicę śmierci kompozytora" ukazał się w 1983 roku w biuletynie Polskiej Sekcji ISME, który redagowała Magdalena Stokowska. Znając moje zainteresowania muzyką chóralną, zaproponowała mi opracowanie zbioru pieśni dla chórów szkolnych. Dzięki jej cennym wskazówkom nauczyłam się wybierać utwory z istniejącej literatury, zamawiać je u kompozytorów oraz egzekwować ewentualne poprawki związane z wymogami wydawnictwa.

Wkrótce we WSiP-ie zaczęły ukazywać się twoje podręczniki...
Dla tego wydawnictwa przygotowałam trzy śpiewniki oraz podręcznik muzyki dla liceów ogólnokształcących, napisałam także ponad 20 recenzji wydawniczych. Pierwszy mój śpiewnik pt. "Zaśpiewajmy! Pieśni dla chórów szkolnych na głosy równe" miał na celu dostarczenie wartościowego muzycznie i literacko repertuaru dla chórów szkół podstawowych i ponad podstawowych. Twórcami większości zawartych w tym zbiorze pieśni są znani współcześni polscy kompozytorzy. Utwory te, w większości dwu- i trzygłosowe, swą literacką treścią nawiązują do naszej historii i kultury narodowej, i mają na celu wzbudzenie u młodzieży uczuć patriotycznych.
Odtąd, zamiast dotychczas używanych trzech podręczników różnych autorów, w całym cyklu nauczania miały obowiązywać dwa, tj.: "Dzieje kultury muzycznej" Bogusława Schaeffera. Podręcznik składa się z 7 rozdziałów zawierających: pieśni historyczne, polskie pieśni i tańce ludowe oraz tańce narodowe, pieśni ludowe różnych narodów (wszystkie z polskimi tekstami), utwory z różnych epok, kolędy, piosenki młodzieżowe, wskazówki do gry na instrumentach oraz podstawowe wiadomości o muzyce. Doczekał się on czterech wydań.

W latach, o których mówimy, powstał również Twój "Śpiewnik polski", który uczy, ale też i wzrusza.
We wrześniu 1989 roku, Magdalena Stokowska zaproponowała mi opracowanie zbioru polskich pieśni patriotycznych i historycznych na głos z fortepianem. Miało to miejsce zaledwie w trzy miesiące po dokonaniu się w naszym kraju przemian ustrojowych, dzięki którym możliwe było publikowanie pieśni historycznych, nie dopuszczanych przez cenzurę do druku przez ostatne dziesięcioleca.
"Śpiewnik polski" ukazał się w 1991 roku, w dwusetną rocznicę Konstytucji 3 Maja. Zawiera on ponad sto pieśni, ułożonych chronologicznie wraz z komentarzami - od "Bogurodzicy" do "Żeby Polska była Polską". Autorami większości akompaniamentów są Antoni Szaliński i Stanisław Moryto. Akompaniamenty te są tak napisane, aby mogły je wykonywać osoby nawet mniej zaawansowane pianistycznie oraz dzieci uczące się muzyki.
W 2001 roku "Śpiewnik polski" w poszerzonej i poprawionej wersji wydała Oficyna Wydawnicza IMPULS w Krakowie. Najważniejsza zmiana w tym wydaniu dotyczy komentarza do pieśni "Boże, coś Polskę", której melodia zostałe przejęta ze znanej XVIII-wiecznej polskiej pieśni hejnałowej "Bądź pozdrowiona Panienko Maryjo" i nie jest, jak do niedawna mylnie uważano, dziełem pewnego trzeciorzędnego kompozytora francuskiego. Wśród kilku nowych pieśni jest tu słynna "Barka" wraz z komentarzem Papieża, Jana Pawła II. Tę nową wersji "Śpiewnika polskiego" zadedykowałam zmarłej Magdalenie Stokowskiej oraz Antoniemu Szalińskiemu.

Przystępując do redagowania "Śpiewnika polskiego" miałaś już za sobą obronę pracy doktorskiej na temat - Jan Adam Maklakiewicz. Monografia.
Uważam, że dokumentowanie życia, twórczości i działalności artystycznej kompozytorów współczesnych należy do najważniejszych obowiązków naszych teoretyków i muzykologów. Od wielu lat w swoich artykułach sporo miejsca poświęcam tej tematyce tematyce, zwłaszcza szczególnie mi bliskim współczesnym polskim kompozytorom muzyki chóralnej. Należy do nich między innymi Jan Adam Maklakiewicz. Ponieważ do opracowania biografii dokumenty dotyczące jego twórczości i wielokierunkowej działalności okazały się niewystarczające nawiązałam kontakt z rodziną, uczniami i przyjaciółmi kompozytora.

Po doktoracie zajęłaś się przygotowywaniem rozprawy habilitacyjnej.
W 1997 roku uzyskałam kwalifikacje naukowe II stopnia w zakresie teorii muzyki. Mój przewód kwalifikacyjny odbył się w Akademii Muzycznej im. Artura Malawskiego w Krakowie, a rozprawa habilitacyjna nosiła tytuł: "Ks. Antoni Hlond (Chlondowski)". T. I - Życie, działalność, twórczość kompozytorska. T. II - Katalog twórczości kompozytorskiej. Kiedy udałam się do inspektoratu Księży Salezjanów w Warszawie w celu uzyskania zgody na korzystanie z zasobów archiwum muzycznego w Czerwińsku, w którym złożona była wówczas spuścizna ks. Chlondowskiego, ówczesny prowincjał, ks. Zdzisław Weder, przywitał mnie okrzykiem: - Spadła nam pani z nieba! Okazało się, że nikt jeszcze nie zdecydował się na uporządkowanie tej spuścizny, bo wymagało to wielu lat benedyktyńskiej pracy. Podjęłam się jej, nie zdając sobie sprawy, ile będę musiała włożyć w tę pracę wysiłku.
Przystępując do pisania tej monografii, wiedziałam tylko tyle, że ksiądz był kompozytorem, bratem prymasa Polski, kardynała Augusta Hlonda, a z całej jego niezwykle obfitej twórczości znałam jedynie melodię polskiego "Te Deum - Ciebie Boga wysławiamy", która w istocie, dowiodły tego później moje badania, nie jest jego dziełem. Czekało mnie zidentyfikowanie i zakatalogowanie kilku tysięcy utworów, głównie pieśni religijnych, utworów liturgicznych, preludiów organowych, muzyki do misteriów i szkolnych przedstawień teatralnych. Praca nad katalogiem dzieł wszystkich ks. Chlondowskiego zajęła mi kilka lat. To, że wytrwałam, zawdzięczam niezwykłemu urokowi klasztoru salezjańskiego oraz cudownej bazyliki, a także panującej u księży Salezjanów serdeczności i szczerego zrozumienia dla moich starań i wysiłków.

W jakich okolicznościach powstał znany w całym polskim szkolnictwie muzycznym, trzytomowy podręcznik "Czytanie nut głosem"?
Pomysł opracowania solfeżu dla szkół muzycznych II stopnia podsunęła mi Zofia Wawrzyńska z Centralnego Ośrodka Pedagogicznego Szkolnictwa Artystycznego, inicjatorka wielu podręczników i programów nauczania dla szkół muzycznych. Ona zachęciła mnie nie tylko do opracowania podręcznika "Czytanie nut głosem", ale także do napisania programu nauczania zasad muzyki, kształcenia słuchu dla szkół muzycznych II stopnia, a później także dla szkół muzycznych I stopnia.

Minęło kilka lat i oto na półkach księgarskich ukazał się twój nowy, 6-tomowy podręcznik - "Solfeż elementarny" przeznaczony dla klas I-VI szkół muzycznych I stopnia.
O napisaniu tego podręcznika myślałam po ukończeniu "Czytania nut głosem". W latach 80. nie miał on jednak, z powodu powszechnych wówczas trudności wydawniczych, żadnych szans. Najważniejszym celem tego podręcznika jest umożliwienie kształcenia słuchu dzieci na nowoczesnym materiale muzycznym, który oprócz doskonalenia umiejętności czytania nut głosem pozwala im przyswoić sobie podstawowe wiadomości o muzyce oraz rozwijać wrażliwość na wszystkie elementy utworu. Podręcznik ten zapoznaje uczniów z cechami stylistycznymi różnych epok historycznych, formami muzycznymi, z twórczością kompozytorów, ze szczególnym uwzględnieniem twórców współczesnych a także, co uznałam za niezbędne, z polskim folklorem muzycznym.
Zawiera on wiele rodzajów ćwiczeń, a wśród nich i takie, które nie występowały dotąd w żadnych materiałach do kształcenia słuchu dla szkół muzycznych I stopnia. W wielu ćwiczeniach, oprócz melodii przeznaczonej do śpiewania, występuje drugi głos lub akompaniament fortepianowy. Partię fortepianu może wykonywać zarówno nauczyciel, jak też zaawansowany pianistycznie uczeń. Samodzielne wykonywanie tych ćwiczeń umożliwiają uczniom, wydane również przez TRIANGIEL, płyty CD z nagraniami wszystkich akompaniamentów. W nagraniach płytowych ich znakomitą wykonawczynią jest Ewa Kandulska-Jakóbczyk, pedagog Akademii Muzycznej w Poznaniu. We wrześniu 2006 roku ukazały się trzy płyty z akompaniamentami dla klas I-III, obecnie montuje się nagranie z akompaniamentami dla klasy IV, a w przygotowaniu są nagrania dla klas V-VI. Możliwość wysłuchiwania akompaniamentu, wykonywanego w odpowiednim tempie, właściwym dźwiękiem i z należytą precyzją rytmiczną, kształci u dzieci poczucie piękna, stylu i formy muzycznej.
Dopełnieniem "Solfeżu elementarnego" są wydane przez TRIANGIEL "Dyktanda elementarne", autorstwa Marii Ćwiklińskiej i Małgorzaty Rogozińskiej. Jest to zestaw materiałów obejmujący dla każdej z sześciu klas szkoły muzycznej I stopnia zeszyt ucznia, podręcznik dla nauczyciela oraz płytę CD z nagraniami dyktand. "Dyktanda elementarne" opracowane zostały, rzecz oczywista, ściśle według koncepcji metodycznej "Solfeżu elementarnego". Opublikowany on został w wersji brajlowskiej przez wydawnictwo TOCCATA.

Jak twój najnowszy podręcznik przyjęło środowisko nauczycielskie?
Moje liczne spotkania z nauczycielami podczas seminariów i kursów, które prowadziłam na terenie całego kraju, wskazują na znaczne zainteresowanie zaproponowaną przeze mnie metodą kształcenia słuchu. Najważniejsze założenia metodyczne "Solfeżu elementarnego" wielokrotnie przedstawiałam w referatach wygłaszanych podczas sesji solfeżowych, w artykułach publikowanych, m.in. w "Zeszytach Naukowych AMFC" w Warszawie. Odbyłam szereg spotkań z nauczycielami kształcenia słuchu. Ostatnio jestem dość często zapraszana do prowadzenia seminariów na temat kształcenia słuchu harmonicznego i poczucia tonalnego w szkołach muzycznych I stopnia.

Oprócz tylu ważnych dla pedagogiki muzycznej książek masz w swym dorobku wielką liczbę artykułów. Jak obliczyłam, jesteś autorką ponad 80 recenzji z koncertów festiwali i konkursów chóralnych, ponad 20 artykułów biograficznych i wywiadów, 70 recenzji publikacji muzycznych oraz komentarzy do płyt z muzyką polskich kompozytorów współczesnych. Dodajmy do tego programy nauczania zasad muzyki oraz kształcenia słuchu dla szkół muzycznych I i II stopnia.
Te wszystkie zagadnienia wiążą się z moją pracą na Wydziale Edukacji Muzycznej, m.in. z prowadzeniem tam prac magisterskich. Dotyczą one m.in. twórczości chóralnej, działalności chórów, biografii wybitnych muzyków, a także muzyki religijnej. Czuję się zobowiązana wobec muzyki religijnej, ponieważ przez rok otrzymywałam stypendium z Fundacji Jana Pawła II, co pozwoliło mi wziąć roczny urlop w uczelni i w tym czasie napisać oraz obronić pracę doktorską.

Twoje podręczniki świadczą o tym, że stale poszukujesz nowych metod kształcenia słuchu na różnych szczeblach nauczania tego przedmiotu. Znajduje to z pewnością wyraz w prowadzonych przez ciebie zajęciach kształcenia słuchu ze studentami AMFC w Warszawie.
Od szeregu lat pracuję ze studentami specjalności dyrygentura chóralna, przyszłymi dyrygentami zespołów chóralnych i wokalno-instrumentalnych. Uczę tego, co jest najważniejsze w tym zawodzie, tj. słyszenia faktury wielogłosowej, biegłego czytania nut a vista, wrażliwości na błędy intonacyjne w śpiewie, uwrażliwienia na precyzyjne odtwarzanie rytmu. Jako materiał do dyktand, czytania nut głosem i analizy słuchowej służy nam głównie literatura chóralna, w tym liczne utwory kompozytorów polskich XX i XXI wieku.